Skocz do zawartości
cafaitmal

Chomiki odchodzą jeden po drugim...

Rekomendowane odpowiedzi

Chomik nie jest w stanie zapaść w sen zimowy w warunkach domowych...

Koli z tego co piszesz wnioskuje, że chcesz rozmnażać chomiki? <_< Po co? I chomiki to samotniki, trzymanie ich w parach i stres z tym związany może mieć jakiś wpływ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z Daghą. Chomiki to samotniki i stres wywołany przebywaniem razem może mieć wpływ na zachowanie czy zdrowie zwierząt. Mówisz, że chcesz założyć hodowle - wiesz co będziesz robić z małymi chomikami? Już i tak jest ich bardzo dużo :/

Co do tematu to mówiłeś to wszystko jak byłeś u weta? Z tym grzybem i wg. Myśle, że powinieneś powiedzieć to weterynarzowi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już napisałem do Davida - może się odezwie. Rozmnażać chomików nie chce, nieodpowiednio się chyba wyraziłem. Co do karmy: z Vitakraftu, raczej nie podejrzewam, żeby była zarażona, zresztą burunduki też ją jedzą i jest ok. A co do przebywania razem: chomiczki są (były) jeszcze maleńkie, ze wspólnego akwarium (o rozmiarach chyba z 30 x 30) w sklepie przeniesione do większej klatki, więc w tym wieku instynkty raczej nie powinny jeszcze brać góry, zresztą spały w jednym domku jak susły... Co do grzyba: to może być to, ale też wydaje mi się to mało prawdopodobne. Bardziej, że to my albo wiewióry mamy w sobie jakieś paskudztwo... :(

 

Dziękuję Wam bardzo za podpowiedzi.

Pozdrówka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bez bulwersu dziewczyny - widać że pisze to osoba dojrzała, nie jakiś rozwydrzony dzieciuch który mówi po prostu "chcę i będę miał!" ;)

 

Witamy i proponuję zapoznać się z informacjami na temat chomików - nie popieramy rozmnażania, ani trzymania chomików razem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Weźcie pod uwagę, że słowo "hodowla" mogło być użyte nie jako rozmnażanie, a po prostu posiadanie, opiekowanie się.

No ale najlepiej by było gdyby sam autor napisał co i jak i dał znać jeśli David odpisze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A w jaki sposób dezynfekujesz klatkę? Bo mogą być dwie opcje, albo środek jest za słaby, albo źle się wypłukuje. Chomiki to potem zlizują, czy cokolwiek w ten deseń, i się trują.

 

Druga sprawa - czy klatka jest taka standardowa, czy robiona ręcznie? Bo może jest jakiś nieodpowiedni klej użyty do jej zrobienia?

 

3. Ściółka jest normalna, sklepowa? Jeśli nie, to może być z jakiegoś trującego drzewa.

 

4. Faktycznie ten sam hodowca, który sprzedaje w kilku sklepach swoje zwierzęta

 

5. Chomiki nie mają przypadkiem biegunki? Mogłoby to sugerować chorobę mokrego ogona. A poza tym, w jakim wieku mniej więcej były te chomiczki jak je kupowałeś, bo może za wcześnie zostały oddzielone od matki i po prostu mają jeszcze kłopoty z samodzielnym przetrwaniem? To też by wskazywało na winę zoologa/hodowcy.

 

Na razie więcej domysłów nie mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jeśli napisałes że chomiczki były malutkie,to przyczyna moze byc też zbyt wczesne odłączenie chomciów od matki ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

 

Rzeczywiście pisząc "hodowla" miałem na myśli po prostu "posiadanie" (nie lubię tego słowa w stosunku do zwierzątek) - a nie rozmnażanie, choć nie ukrywam, że raz rozmnożyć bardzo bym chciał, to musi być wielka frajda, sobie myślę. Czy chomiczki były za małe - tego nie wiem, było ich już kilka i różny wiek (w chomiczej mierze czasu) reprezentowały - a wszystkie tak samo smutno skończyły, więc raczej chyba nie w wieku problem, tym bardziej, iż zawsze na początku było ok, a dopiero po pewnym czasie się zaczynało...

 

Co do odpowiedzi na pozostałe zadane mi pytania:

1) Klatki mam dwie, kupowane w sklepie. Ostatnio chomiczki dostały całkiem nową klatkę, którą zresztą dokładnie wymyliśmy. Stara klatka była dezynfekowana (po pierwszej parce) domestosem i dokładnie myta...

2) Ściółka chipsi ultra, kukurydziany grys - podobno najlepsze co jest dla gryzoni...

3) Biegunki nie stwierdziłem, chociaż pierwsza parka (przez chorobowe zasiedzenie się w domku) miała pupki całe oklejone odchodami i strasznie śmierdziała, a ostatni chomiczek miał przyklejonego bobka o kolorze idącym w czerwień - to jedyne co w tym temacie stwierdziłem...

 

Wczoraj rozmawiałem ze znajomym właścicielem sklepu zoologicznego. Powiedział mi, że raczej nie ma możliwości, żeby grzyb załatwił chomiczki, tym bardziej, że to nie żaden wielki grzyb, tylko zwykły, często dezynfekowany "zaciek grzybowy" koło okna... Mówił, że raczej też nie żaden bakcyl, gdyż wtedy najpewniej pierwsze padłyby nam wiewióry, które według niego są o wiele mniej odpowne na nasze choróbska. Sugerował mi, że raczej te chomiki były słabe genetycznie lub już czymś zarażone - to może być prawda - 5 z nich było kupowane w jednym sklepie...

 

Pozdrawiam serdecznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3) Biegunki nie stwierdziłem, chociaż pierwsza parka (przez chorobowe zasiedzenie się w domku) miała pupki całe oklejone odchodami i strasznie śmierdziała, a ostatni chomiczek miał przyklejonego bobka o kolorze idącym w czerwień - to jedyne co w tym temacie stwierdziłem...

To co opisujesz raczej przypomina objawy choroby - te oklejone pupki. Może to być któraś z chorób wirusowych/bakteryjnych, a drobnoustroje czasem trudno jest wytłuc w otoczeniu. Na pewno przez jakiś czas powstrzymaj się od posiadania chomików i nie wprowadzaj do domu nowych. Za to poświęć trochę czasu dezynfekcji - zwłaszcza klatek. Nie wiadomo też faktycznie, czy nie przenoszą czegoś wiewióry, a co mogą być odporne. W każdym razie pupki oklejone odchodami nie brzmią dobrze..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Cię. Może ja się wypowiem bo miałam ten sam problem. Otóż kupiłam kiedyś klatkę i chomiczka roborowskiego w centrum handlowym. Po ok 2 miesiącach chomiczek padł. Potem kupiłam kolejnego chomiczka- dżngarka - po 2-3 miesiącach padł. Potem kupiłam 2 siostrzyczki - pierwsze 3-4 dni były razem w klatce potem je rozdzieliłam. Po ponad miesiącu jedna padła, potem drugą w stanie agonalnym zaniosłam do weta, żeby coś stwierdził, pomógł. Co się okazało chomiczki odchodziły na chorobę mokrego ogona czego ja wcale nie zauważyłam. Co się okazało w klatce zadomowiły się bakterie salmonelli.. Dał mi środek dezynsekujący Ecocid S i po każdym chomiczku dezynfekuję. Co prawda tydzień temu odszedł mi jeden chomiczek po pół roku ale przyczyna była inna, a drugiego mam campellę i sobie na razie dobrze żyje :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm. U mojej chomisi weterynarze nic nie zauważyli, ale wiadomo, że weterynarz weterynarzowi nie równy. Ale gdyby się okazało, że masz mniej więcej racje, to co ja powinienem zrobić? Całego pomieszczenia zdezynfekować nie jestem w stanie...

 

Pozdrówka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piszę tutaj bo nie wiem "Koli" czy dostałeś wiadomość ode mnie..?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hejka.

Oczywiście, że dostałem, i zaraz odpisałem na adres, z którego wiadomośc doszła. Czy moja wiadomośc nie doszła do Ciebie? Jest z pewnością pod tym adresem, z którego otrzymałem wiadomośc od Ciebie...

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja nie mówię o dezynsekcji całego domu bo to jest środek który rozpuszcza się w wodzie i czyści się nim klatkę. Ale wszyściutko dokładnie trzeba w tym wymoczyć. Za ten środek zaplaciłam ok 10 zł i starcza tak na 2/3 razy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hejo, oczywiście, że klatka będzie totalnie zdezynfekowana od A do Z, ale co, jeśli jakieś barbidasy są w powietrzu, czy - nie daj Boże - meblach czy ścianach? Nie wiem co mam zrobić, nie chce się poddawać, długo marzyłem o chomiczkach, a z drugiej strony boję się kupować następne... :(

 

Pozdrówka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może być i adopcja, ale cóż to zmienia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To zmienia ,że chomiki z adopcji z reguły przeżyły już wizyty kontrolne i nie mają żadnych grzybów na skórze itd.

Są sprawdzone i zdrowe .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny, ale jeżeli problem leży w jakiś drobnoustrojach, to i zdrowe chomiki z adopcji mogą zachorować. Nie ma co tu agitować na razie. Trzeba pozbyć się przyczyny, a potem myśleć o adopcji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co prawda mój komentarz niewiele wniesie do tematu, ale przyznam szczerze że przeraziła mnie nieco wiadomość o dezynfekowaniu klatki Domestosem - bo wiem jak na mnie wpływają opary tego świństwa i jaka jest jego konsystencja (ekstremalnie trudna do wypłukania)... :(

 

Nie wiem jak reszta użytkowników forum, ale ja nigdy nie zdecydowałabym się na taki wyczyn - do dezynfekcji zawsze używam płynu chirurgicznego, po czym płuczę klatkę kilkakrotnie w bardzo gorącej wodzie.

No ale może jestem przewrażliwiona...

 

I jeszcze jedna sugestia - przyczyn takiego pogromu mysich ciałek szukałabym jeszcze we wszędobylskiej w naszych domach chemii - może w pomieszczeniach w których stoją klatki używacie jakichś odświeżaczy powietrza, lakierów do włosów, do paznokci, dezodorantów w sprayu, czegoś pylącego lub też miziacie stworzonka nakremowanymi rękami?

 

I jeszcze jedno pytanko - karmicie wyłącznie karmą i przegotowaną wodą, czy może jeszcze jakiś rarytasek winowajca wchodzić w grę?

 

P.S. Wątpię żeby mały grzybek na ścianie mógł być przyczyną tak szybkiej śmerci chomiczka, ale wiem niestety że długotrwałe przebywanie w takich pomieszczeniach zwiększa w sposób drastyczny ryzyko powstania choroby nowotworowej... W sklepach jest obecnie tyle środków likwidujących problem pleśni i grzybów na ścianach (łącznie ze specjalistycznymi farbami), że zainteresowałabym się chyba również zdrowiem własnym i zdrowiem żonki (mam nadzieję że nie pojechałam zbyt hardcorowo)... B:)

Edytowane przez Inesitka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...