Skocz do zawartości

O tym, co mi po domu buszuje...


Rekomendowane odpowiedzi

Z wieści takich ogólno-stadnych - w sumie to nuuudy. Życie się jakoś toczy :) Prawdopodobnie jak wszystko pójdzie po dobrej myśli to jakiś czas Brendi, Prośki oraz Arbuz zmienią "adres" wraz ze mną. Zmiana niezbyt duża dla nich - dla mnie będzie większa, ale trudno xD

 

Co do Dargany. W tej chili mija 18. doba od operacji. Kobyła ma apetyt, ogólnie rokowania są dobre na ten moment. Istnieje nadal ryzyko powikłań, ale nie oszukujmy się - to ryzyko będzie nad nami nawet do pół roku czasu, a i tak nie jest nic pewne. Z minusów - po wenflonie D. dostała odczynu na żyle, w wyniku którego ma małe zapalenie z prawej strony szyi. Częsta sprawa u koni, więc nie ma się czym przejmować. Jednak dodatkowo wyszło, że kobyła ma pęknięta kość rysikową w prawej przedniej nodze - tragedii nie ma, ale jednak jest to dodatkowa rzecz na jaką trzeba zwrócić uwagę przy rehabilitacji. Dla ciekawskich - kość rysikowa u konia nie pełni żadnej konkretnej funkcji - jest "pozostałością" ewolucyjną. Zawsze się żartowało w gronie, że została ona tylko po to, żeby pękać i generować kłopoty - no, to się wykrakało  :rolleyes: W tej chwili jeszcze lekarz nie jest w stanie określić kiedy kobyła wyjdzie z kliniki - na pewno musimy poczekać aż zapalenie żyły przejdzie całkiem, będziemy też myśleć co z tą nogą zrobić, a brzuch się goi więc jego zostawiamy w spokoju - tutaj tak naprawdę będzie dużo zmian w diecie, żeby sobie małpa nie zrobiła powtórki z rozrywki  ;)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Odpowiedzi 758
  • Created
  • Ostatniej odpowiedzi

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

like! <3

jejku.... grzywacz... kocham tą rasę <3

Nie wyjściowy grzywacz :D Czekam aż się zrobi cieplej i mordkę się podgoli na tarasie w słoneczku :)

  • 1 month later...

11252241_844771835570009_114297863336410

D. nieco ponad 2 miesiące od operacji :) Rehabilitacja idzie sprawnie wg. tego jakie mam info ze stajni. Powoli zaczyna wdrażać się w lekką pracę. Realna jest szansa jej 100% powrotu do zdrowia, a półmetrowej blizny na brzuchu nie ma śladu praktycznie :)

 

Za to jak nie urok to no... Proszę o kciuki za Brendi. Zerwane więzadło boczne w lewej tylnej łapie (wczoraj diagnoza była potwierdzana przez ortopedę) :(  W piątek popołudniu mamy umówiony zabieg.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Strachu to mało powiedziane, ale kij ;) Jakoś długo nie trzymam "traum", więc teraz z dystansem do tego podchodzę już :)

 

Brendi miała zwichnięty staw kolanowy. Do końca nie wiem co się stało, bo schodziliśmy po schodach w sobotę i psiak się jakby potknął/wywrócił nie wiadomo dlaczego i zaczął kuleć. Po zabiegu czuje się ok. Około miesiąca rehabilitacji. Niestety - druga łapa też do zabiegu (tam na szczęście tylko wypadająca rzepka czasami, a nie zwichnięcie z lekkim zrotowaniem).

 

Urok posiadania zwierzaków - zawsze "coś" i mówi się trudno, robi się co należy :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hurricane, operowałam w Krakowie. Jestem tutaj aż do października na stażu i nie bardzo miałam jak zorganizować wszystko - łączni z dojazdem - do znanych mi klinik we Wrocławiu. Lecznica w Krakowie na ul. Centralnej - m.in. wyleczyli tam psa chłopaka (kiedy kilku innych wetów ręce rozłożyło). Jak na chwilę obecną jestem zadowolona, ale zobaczymy jak będzie za miesiąc - bo to będzie tak naprawdę sprawdzian całości.

 

najka, mizianko jest cały czas :) Specjalnie zwolniłam się z pracy żeby z nią posiedzieć jeszcze te kilka dni. Dodatkowo będą suplementy na stawy - akurat całkiem niedawno firma zajmująca się suplementami dla konia rozszerza powoli ofertę też na psiaki. Na koniu widzę naprawdę fajne efekty, więc mam nadzieję, że te psie mnie nie zawiodą :)

 

A D... ostatnio Pani Magda (trenerka i właścicielka stajni w której stoimy) napisała o kobyle na blogu:

Z nowości: Tomek zaczął siadać na Darganę, pracuje bardzo dobrze, można powiedzieć, że zaczynają od tego na czym ja z nią skończyłam. Nikt mnie nie przekona że folbluty są głupie! To jest jeden z najprzyjemniejszych koni jakie mielismy do pracy! Póki co jeżdżą stępem i kłusem (rozprężenie na lonży, głównie po to żeby zrobić galopy) i pracują nad przyjęciem kiełzna, bo to jeszcze nie działa. Ale Tomek określił jej pysk jako surowy, więc jest postęp bo już nie ma się odczucia konia zaciągniętego.

Nie powiem, zrobiło mi się bardzo miło na taką pochwałę kobyły - do tej pory raczej spotykałam się ze stwierdzeniami o "porąbanych" folblutach, z niechęcią większości ludzi do koni po torze itd. Było mi to obojętne w sumie, bo nic nikomu do tego jakiego konia dla siebie wybrałam (choc to raczej ona mnie sobie owinęła wokół kopyta :D), ale naprawdę miło jest rozwijać się w atmosferze jaką mamy teraz :)

Zdjęcie z kłusowania na łące za placem:

11873521_498173480352662_832812045414965

 

I nauka side passów (dla D. po zabiegu dość trudne fizycznie, bo wymagało uruchomienia mięśni zadu i brzucha w większym stopniu niż sam ruch do przodu):

11828658_498173477019329_817015815641379

Edytowane przez Risa
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jeszcze zapytam, ile Twoja waży? Jest strasznie aktywna? 
Ja muszę mieć naprawdę konkret bo moja 27 kg, skacze po drzewach, miałyśmy iść trochę w sporty... :/  
Biega, robi coś minimum 3 h dziennie więc po 5 dniach aresztu, cudowania z kongami, grami i sztuczkami, otworzyła sobie drzwi i po prostu poszła pobiegać  :blink: 
Nieważne że na 3 łapach, zapierdzielała póki się horyzont nie skończył, a potem przynosiła mi wszystko z błagalnym wzrokiem "noo rzuuuuć, pliiiis rzuuuuć!". 
ADHD sto pro. 
Kieruję się ku Warszawie, na razie mam czas bo jej to jakoś bardzo nie przeszkadza więc chcę to porządnie przemyśleć żeby było zrobione raz a dobrze. 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brendi to mikrus przy Twojej - 12 kg psiaka zaledwie :) Co do aktywności - bardzo aktywna. Sportów itd. żadnych nie ćwiczymy, ale biegamy, spacerujemy, aport + lata z psami. Teraz jej stajnia odeszła, więc nadrabiamy - normalnie ma jeszcze 3-4 razy w tygodniu wyjazd do stajni na minimum 4h, gdzie biega, węszy, bawi się z innymi psami itd. Niekiedy szła nawet z nami na spacer za końmi - i nadążała (choć to był spacer, a nie wyjazd w teren-teren).

 

Jeśli masz możliwość, dobre opinie itd. to kieruj się w takim kierunku :) W Warszawie nie znam żadnej kliniki (poza końską na Służewcu xD). We Wrocławiu w sumie też nie znam dobrego ortopedy psiego - tu w Krakowie nam się trafił fartem ortopeda i jak na razie nie narzekam. Ale niestety, to za mało żebym mogła "na ślepo" polecić :( Niby 3 doba po operacji, a Brendi już chodzi na wszystkich łapach - oczywiście odciąża tą operowaną.

Taki Brendzioch pozdrawia z nudnego łóżka :P

11866230_848382505208942_459111380278763

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • 3 weeks later...

Prośkowi Panowie mają obecnie raj - tj. klatka otwarta, wybieg na pół drugiego pokoju. Przydały by się chyba jakieś zdjęcia w końcu :D

 

Sunie i Jazz'a widziałam w ten weekend będąc we Wro. Sunia mocno już postarzała się - siwiutka, stawy słabsze i... głucha. Ale ma swój nieodparty urok i nie przestaje pokazywać swojego jamniczego uporu :D Jazz w sumie wiedzie cały czas sielankowe życie jako "trzecie dziecko moich rodziców" xD

 

Byłam też u Dargany :) Po ranie nie ma żadnego śladu - a powiem szczerze, że spodziewałam się grubszej blizny na całe podbrzusze. Dodatkowo p. Magda i jej mąż robią genialną robotę z nią. Rehabilitacja przeszła jak na razie bez żadnych ale. Obecnie jedyne przeciwwskazanie jest takie, żeby "Do 4 miesięcy od operacji nie skakać" - a niedługo pykną już 3 miesiące. Czas leci strasznie jednak. Kobyła wychodzi już na okólnik, gdzie lata od jednego snopka siana do drugiego i udaje skrzyżowanie araba z parowozem. Humor jest naprawdę dopisuje :)

 

Brendi już zagojona. Łazi, biega, skacze - łapa się jeszcze męczy i widać to po chwili latania, ale powoli wzmacniamy się :) Dodatkowo suplementy na stawy chyba faktycznie miały tu jakiś wkład, bo nawet lekarz powiedział, że staw wygląda naprawdę fajnie (to było przy ściąganiu szwów) :)

 

I teraz skopiuje to co już pisałam na FP bloga:

Tym razem przedstawię tutaj pewną kontrowersyjną panienkę. Shelby to wąż zbożowy - należy do mojego brata, a ja opiekuję się nią aż do października :)

PS. Zdaję sobie sprawę iż nie są to popularne zwierzęta w środowisku miłośników gryzoni i być może polecą "unlike" z powodu tego zdjęcia. Osobiście jednak mam takie podejście, że godzę swoją pasję do gryzoni z zainteresowaniem niektórymi gadami i płazami. Wszelaki "spór" w tym zakresie jest "workiem bez dna" - nie chcę Wam narzucać swojego zdania na tego typu tematy, ale proszę o to samo w drugą stronę (tj. mówiąc modnie - "bez hejtów proszę") ;)

11181345_1629885117283869_63136758412713

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mierzyłam jej prawdę mówiąc (ale mam dość małe dłonie, więc widać, że raczej maluszek) - dopiero jest przyzwyczajana do ręki. Shelby jest dopiero po 2 wylinkach, więc niezbyt duża - mogę ją za kilka dni spróbować zmierzyć :) Ogólnie zbożówki raczej około 130cm dorastają, ale jeszcze trochę jej minie zanim takie rozmiary osiągnie xD

Edytowane przez Risa
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zwykła żarówka wystarczy, a temperatura w okolicach 20.kilku stopni (pod żarówką koło 30 powinno być) - teraz jak były upały to nawet bez dogrzewania była. Ma mały basenik, konar i domek - wylinki były w całości, łącznie z oczami, a to jeden ze znaków, że nic niepokojącego się nie dzieje :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • 2 weeks later...

Brendziocha - nawet widać jak się łapka zagoiła :) Powiem szczerze, że zoperowana łapa działa bez zarzutu ;)

1535448_860764787304047_5664743351677952

 

Prosiaki mają w sumie od początku "Misja Kraków" otwartą klatkę z wybiegiem. Rzadko wyłażą i korzystają za całej powierzchni - ale jak ogóra się rzuci to nie ma zmiłuj! :D

11987053_860765283970664_854174836763303

 

I było pytanie o wielkość Shelby - to chyba będzie bardziej obrazujące niż "wężo-bransoleta" xD Dzisiaj zauważyłam delikatne zmętnienie oczu - zbliżamy się do kolejnej wylinki chyba. Wylinkę mogę zmierzyć i po odjęciu ok 10-15% wyjdzie długość gada. Inaczej wątpię, żeby się udało komukolwiek taką maliznę ruchliwą zmierzyć ;)

11990496_860766593970533_492486413478076

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • 3 weeks later...

Z serii - jak walczyć z arachnofobią... Oto Jaskier (Chromatopelma cyaneopubescens) - sama mam ciarki jak na niego patrzę xD

72347d8b1fc734ecgen.jpg
 
dc0cae98de392716gen.jpg
 
Jutro wielkie pakowanie i wracamy do Wrocławia :) Staż skończony, ostatni rok studiów trzeba przeżyć i później już z górki ^^
Brendi chyba oszaleje z radości jak znowu będziemy jeździć do stajni prawie co drugi dzień i będzie mogła się wybiegać, wybawić i wypaprać :wub:
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kenamysz, a no... najlepsze jest to, że się ich boję (swego czasu często mnie kątniki gryzły i się zaczęło panikowanie :unsure:). Podobno posiadanie ptasznika pomaga trochę to zwalczyć. Na chwilę obecną - po 2 tygodniach z nim już - jest sporo lepiej. Fajnie się patrzy jak spaceruje i pajęczynkuje swój świat - jest to na swój sposób wciągające i ciekawe. Tak trochę zaczynam "wsiąkać" w trzymanie tych "małych potworów" - co mnie dziwi, ale w sumie właśnie o to mi chodziło. Tak więc całkiem możliwe, że to faktycznie podziała i przestane odstawiać tańce plemienne kiedy mnie jakiś 8-nogi kolega zaskoczy (a w stajni dość często odstawiam cyrk pt. pająk we włosach  :rolleyes:).

 

Najlepsze jest to, że mój chłopak - z większą arachnofobią niż ja - też ma takie same odczucia  :mellow: Ostatnio nawet oglądaliśmy zdjęcia innych ptaszników "dla początkujących" i padł od niego tekst "Ej.. ten jest całkiem fajny!"  :blink:

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale Syn (o ile dobrze zropzumiałam i chodzi o Arbuza) jest w osobnym temacie przecież :P

 

A Jaskier... Jest specyficzny i wiem o tym - sama uważam go za małą paskudę xD Ale swoją misję spełnia wzorowo jak na razie. W drogę wchodzić mu nie zamierzam - potraktuje go jak roborka (tj. zwierze tylko do obserwacji w jak najbardziej naturalnym terra w przyszłości) xD

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale jestem jeszcze w Krakowie i nie mam połowy stada ze sobą (tj. kobył, koteł, łysol i psica zostali przecież :P). Dzisiaj wracam to będzie na dniach "raport" całościowy :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...