Skocz do zawartości

Super Niuchacz!


Rekomendowane odpowiedzi

Kamila, w pełni Cię rozumiem, ponieważ moja Fanta jest w podobnej sytuacji. Choruje od czerwca, "z miesięczną przerwą", a teraz jest chyba najgorzej, też decyzja o uśpieniu jest dla mnie trudna, ale nie będę tutaj o niej pisać, ponieważ to temat Niusi. Trzymam za małą kciuki, mam nadzieję że to tylko chwilowe osłabienie...

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

_Chomusia_, niestety nie jest to chwilowe osłabienie, trwa od września :(. Też była taka jakby przerwa, z tym, że cały czas wariowała.

Decyzja o uśpieniu jest zbyt trudna dla kogoś takiego jak ja. Dobrze wiem, że ciężko będzie mi się pozbierać kiedy umrze, o czym świadczy choćby to, że już we wrześniu zaczęłam ryczeć, że na pewno niedługo umrze, płakałam tak jak nigdy chyba za żadnym chomikiem. A przecież ona jeszcze żyła i wciąż żyje... Nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić swojej reakcji, kiedy to nastąpi... Wystarczy więc pomyśleć o tym, jak fatalnie bym się czuła usypiając ją. Nie byłaby to taka sama śmierć, jaka niewątpliwie, prędzej czy później, ją czeka. Byłaby to śmierć z mojego wyboru. W sumie wychodzi na to, że myślę tylko o sobie. Ale trudno nie kierować się w tej sytuacji uczuciami...

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak na prawdę to trudno zdecydować się, kiedy jest ten właściwy moment, by ulżyć... I sobie i zwierzęciu przede wszystkim. Z jednej strony przecież w ten sposób nie skazujemy go na konanie w bólu, tylko szybką i bezbolesną śmierć, a z drugiej strony natomiast odbieramy te kilka/kilkanaście dni życia...

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie... Chodzi o to pozbawienie chomika ostatnich chwil jego życia. Jeżeli zobaczę, że Niusia naprawdę się męczy, prawdopodobnie zdecyduję się na uśpienie... Jednak na dzień dzisiejszy nie mogę stwierdzić niczego. Może zostały jej np. 3 miesiące życia? Gdybym teraz ją uśpiła, nie dawałoby mi spokoju, że mogłam jej odebrać taki kawał chomiczego życia (w końcu dla niej to naprawdę sporo czasu).

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no tak, ale co jeśli przez te 3 miesiące ona będzie się tylko męczyć, aż w końcu zdechnie z męczarniach, bo - wybacz określenie - zeświruje totalnie przez tę chorobę? :( to niestety też trzeba wziąć pod uwagę.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam coś napisać ale Avarill mnie ubiegła. To potworne uczucie, bez dwóch zdań, ale w którymś momencie będziesz musiała podjąć tą decyzję, bo wiem, że patrzenie na chomiczka umierającego w cierpieniu totalnie Cie rozwali. Nie dopuść do tego. Czasem śmierć to wyzwolenie - dla obu stron. Przepraszam, że mało otuchy w moich słowach. Nie mniej jednak uwierz mi, że trzymam kciuki aby się okazało, że jest choćby cień szansy na uratowanie Niusi.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Postanowiłam, że się nie poddam i dalej smaruje jej uszka tym lekiem... Ponoć wiara czyni cuda... więc staram się wierzyć, że to pomoże... Smaruję raz dziennie dosyć dużą ilością, ale niestety lekarstwa nie zostało już zbyt wiele.

I nie wiem czy powinnam się cieszyć, czy nie, ale Niusia coraz mniej wariuje.

Postaram się dalej ją dokarmiać. Posprzątam jej dziś w klatce i dam więcej materiałów na gniazdko. Zobaczymy czy to pomoże.

Motusa, nie wiem czy cierpi i czy będzie. Mam nadzieję, że uśpienie nie będzie konieczne...

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spokojnie, nie jest mi przez to smutniej. Trochę mi się humor poprawił, bo Niusia przytyła, co prawda 1 gram, ale trzymając ją mam wrażenie, że więcej. Zjadła utartą prze ze mnie marchewkę i brukselkę (oczywiście nie całą :P ). Niestety ma trudności z gryzieniem, nie mogła obie poradzić z dropsem i serem żółtym. Średnio angażowała się też w budowę gniazdka z chusteczek, które jej dałam, na szczęście ponad połowę umieściłam już wcześniej w domku.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...z wielkim bólem przeczytałam całą Twoją chomiczą historię...i przypomniałam sobie mojego kochanego Antosia [*]...też miałam wiarę i nadzieję,ale później już nie miałam sumienia patrzeć jak marnieje w oczach- dla nas ,którzy kochamy te malutkie zwierzątka-to katorga,straszna...kiedy chorują :boisie: po mimo,że jestem dorosłą osobą,płakałam i błagałam mojego chomiczka,żeby nie umierał,żeby sie nie poddawał i żył dla mnie,dla mojej rodziny...nie dopuszczałam nawet myśli,że ode mnie może zależeć,czy skrócę mu życie,czy nie...kiedy Antoś sam się poddał (nie chciał nic pić,ani jeść-nawet jak na chama mu wciskałam)a może wybrał,że woli być w chomikowym Niebie,kiedy płakałam nawet w pracy i nie mogłam się skupić,bo beczałam przy klientach,podjęłam decyzję,że USZANUJĘ JEGO WYBÓR...to było w tym tygodniu...3 listopada...[*]

 

...z całego serca życzę Ci,żeby Twój chomiczek wyszedł z tego...aczkolwiek będzie tak,jak być musi...pozdrawiam Ciebie i Twojego chomiczka bardzo serdecznie.Ucałuj go w pyszczek,pogilaj po nosku...

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • 3 weeks later...

Z Niusią jest coraz gorzej. Wiem, że opisywanie co jej jest ni jak ma się do niniejszego tematu, nie chcę jednak zakładać nowego, bo wiem, że nie ma już dla małej ratunku.

Heh... zawsze miałam takie "szczęście", że moim chomikom coś było. Myślałam, że chociaż Niusia umrze ze starości, a nie przez chorobę. Zachowuje się jak to ostatnio zwykła, tj. wariuje, wspina się po suficie klatki, spada, przewraca się, biega w kółku. Przez jakiś czas chociaż, mimo swoich znacznie mniejszych rozmiarów, wyglądała normalnie. Wydaje mi się, że cały czas dokucza jej świerzb, jednak nie jestem w stanie już jej pomóc, podobnie jak weterynarz. Wiem, nie jestem lekarzem, ale co może mi powiedzieć teraz skoro wcześniej nie wiadomo było za bardzo co robić? Na pysiu w dwóch miejscach widać już zmiany chorobowe, a pazurki u jednej przedniej łapki są całe pokryte czymś brązowym, twardym... wygląda to na strupy. To samo się robi na drugiej łapce. Pazurki robią się brązowe. Nie wiem co to jest, w każdym razie wygląda nieszczególnie. Dodatkowo coś ją chyba boli na pysiu bo jak ją się tam dotknie to czasami piśnie. I ciągle gryzie, coraz mocniej. Wyciągam ją teraz przez rękawiczki, raz dziennie by dokładnie obejrzeć. Nie mam zdjęć, ale może będę miała czas żeby jakieś zrobić jutro.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...