Skocz do zawartości
chellmewhy

ShuHua & Hann - czyli Mała Czarna i Szary Tupiący Słoń

Rekomendowane odpowiedzi

Kabel kupiony... Chomikarium (prawie) do końca urządzone... Przegląd chomów zrobiony - czas się przedstawić 

:biggrin:

 

Może i pamiętacie, że jakiś czas temu planowałam zbudować chomicze lokum - niestety przy przeprowadzce spadłam ze schodów, mocno się poturbowałam i plany zostały przełożone  (choć nie odwołane). Przymus działania bez kombinacji alpejskich i tłuczenia młotkiem spowodował, że w sypialni stanęła komoda długości 160cm... a na niej detolf :D

Początkowo planowałam, że tak wielki raj zostanie dla mojej Szarej Głośno Tupiącej (C), jednak i tu plany życie zweryfikowało, gdy w zeszły piątek na olxie znalazłam ogłoszenie makabrycznej treści: oddam dziś - lub na karmę. I musiała się Szara podzielić :)

https://drive.google.com/file/d/1Fua6e-IQLvD3V6U4NAH5eXSJE6Y-_ceT/view?usp=sharing

https://drive.google.com/file/d/13DWAambIpdskfdS_CLbMz-5zjamks50x/view?usp=sharing

Nie wiem, na ile widać to na zdjęciach dlatego uprzedzę pytania - chomiki nie mają do siebie dostępu. Podzieliłam całość szklaną półką witrynową, a ewentualnie przesuwanie szyby zabezpieczyłam akwarium położonym na boku, które chwilowo robi też za dodatkową półkę. Rozwiązanie jest chwilowe - czekam na telefon z castoramy :) Docelowo chomiki nie będą się nawet widziały, a terytorium Czarnej powiększy się o 20 cm (tak więc Hann będzie miała do dyspozycji 100x40cm, a Shu 60x40). Jak już zmiany będą wprowadzone, pozmieniamy i wystrój.

 

No ale tyle o lokum, a lokatorów nawet nie przedstawiłam...

 

Zacznijmy więc od Hann.

BiWn1RkYJniV4UP_UalAfxwHUVnJNHWGXBJUnLtr

Hann jest samiczką syryjską, moją małą gołąbką (która zamiast gruchać skrzeczy zawzięcie - ale o tym zaraz :)). Mówiąc szczerze zanim ją do siebie wzięłam, nie myślałam nawet o chomikach - aż któregoś sierpniowego dnia w pracy przycupnęła obok mnie koleżanka z biura i pyta, czy nie chciałabym może chomiczka, bo ma... jedenaście.

Z miejsca powiedziałam, że nie, bo gdzie by tu, zaraz przeprowadzka, dwulatek w domu, a chomiki takie "nudne". Pamiętałam mojego dżungarka z czasów, gdy psy tyłkami szczekały i nikt nie myślał, że chomika nie trzyma się w słoiku... Tylko wiecie jak to jest. Im więcej człowiek myśli, tym bardziej jednak chce. Zaczęłam czytać, zadręczać się, wspominać straszne czasy, kiedy babci zdarzyło się schować chomika z pościelą do łóżka i szukało się go ze łzami w oczach i tak sobie pomyślałam... Że skoro z głupiej niewiedzy (i wieku, bo miałam może z 8 lat) przysporzyłam biedne zwierzę o słabe życie to chyba czas się odkuć i dać z siebie wszystko.

Kilka dni później to ja przycupnęłam koło biurka koleżanki i poprosiłam, żeby opchnęła mi najmniej chcianą z całej paczki.

I tak wylądowałam z Hann.

Zadziorą jakich mało, z nadgryzionym w walce uchem, odważną, ciekawską a przy tym ogromnie skrzekliwą. Była najmniejsza z miotu i najbardziej waleczna - od samego początku darła pyska na wszystko i chyba nauczyła się, że może... bo wcale nie przestała. :biggrin: Wiem, że zwykle oznacza to strach - ale u niej nie ma takich opcji. Drze się, bo może. Bo na przykład jestem sama w domu, siedzę w kuchni a tu wrzask jak pterodaktyl z anginą... Biegnę do pokoju, a ta siedzi przy pustej misce nastroszona i pofukuje. No bo JAK to tak, że ona się budzi i łaskawie wstaje, a miska jeszcze pusta...

Już się nauczyłam, że jej wrzaski nie wiążą się ze stresem. A jednak zawsze dostaję lekkiego zawału i biegnę na złamany kark :biggrin:

O Hann warto wiedzieć jeszcze jedno: moja bidula jest sierotką. Ledwo ona i jej rodzeństwo się urodzili, a ich matka na dniach padła na zapalenie płuc. Weterynarz powiedział, że 11 klusek dało jej popalić i organizm samiczki był bardzo osłabiony, to i złapała coś od razu. O ile fanką rozmnażania domowego nie jestem, tak koleżanka naprawdę się postarała - wykarmiła te 11 różowych galaretek mlekiem zastępczym, całe 2 tygodnie urlopu na to poświęciła - wszystkie przeżyły i na szczęście mają się dobrze :)

Także byłam w dość specyficznej sytuacji. Hann nigdy nie bała się człowieka, nie musiała się oswajać i traktuje człowieka jak oczywisty element otoczenia - może i stąd to darcie pyska o wszystko? :) A mimo wszystko niespecjalnie misiek z niej - ciągle ma misję, gdzieś musi iść, coś podgryźć, posłuchać, powąchać. I nie przepada za zdjęciami :D Jej imię oznacza "samotna z wyboru" więc myślę, że trafione w 100% :D

 

Hann miała być "jedynaczką".

Jednak w piątek rano ogłoszenie na olxie zmroziło mi krew w żyłach.

"Oddam chomika. Dziś. Jutro wynoszę na karmę. Nie mogę trzymać, bo wygryzł dziurę w kartonie i kot na niego poluje."

Po krótkiej wymianie zdań dowiedziałam się, że chomiki były trzy, po jednym dla każdej córki tej kobiety. Trzymane w maleńkiej klatce, któreś z nich zaszło w ciążę, urodziło młode po czym wszystkie zostały zagryzione. Kobieta była wściekła, że chomiki "ztraumatyzowały jej córki" i chciała się ich natychmiast pozbyć. Sąsiad wziął "parkę" z klatką. Najmniejszego który został, wsadziła do pudełka po kaszy i nie chciała "mordercy" widzieć na oczy.

Jak stałam tak się zerwałam i ok. drugiej ten "morderca" był już u mnie w transporterku, lękliwy ale zaciekawiony, niesamowicie szczęśliwy z powodu kawałka jabłka i kilku ziaren.

I tak Shuhua trafiła do mnie.

llTTOrl_5QOPItbNIJgZMyiZZNl1TjUVJihwGn5Y

Nie znam dokładnie jej wieku, wet powiedziała że może mieć koło 4-5 tygodni. Na całe szczęście pomimo kiepskich warunków i jednej małej blizny ma się dobrze, musi tylko troszkę nabrać ciała i oswoić się  z nowym domem. Nie wiadomo niestety, czy nie kryje w sobie jakichś nieplanowanych niespodzianek... Więc czekamy. Zobaczymy. Może mamy szczęście i w trakcie mieszkania z pozostałymi chomikami nie miała jeszcze rui. Póki co karmimy się białkiem i codziennie obserwujemy zachowanie.

 

Szybko jej idzie oswajanie się. Z początku zakopywała się głęboko w wióry, nie korzystała nawet specjalnie z domku a z chusteczkami nie wiedziała co zrobić. Piasek powąchała i uciekła :) Minął jednak tydzień, a mała buszuje jak prawdziwy chom, wymościła tunel chusteczkami, naznosiła wiórków, pod misiowym domkiem też chętnie sypia, jeszcze chętniej się na niego wdrapuje, żeby obserwować otoczenie. W piasku tak się kręci, że rozsypuje na wszystkie strony :D Nauczyła się już wdrapywać na półkę i o ile z kołowrotka nadal nie chce korzystać (specjalnie ściągnęłam przód koła, żeby trochę odciążyć i może ułatwić jej bieganie, ale nadal nie jest zainteresowana, zrobi dwa kroki i schodzi, raczej woli ślizgać się pod kołem) to robi rundki na górę po drewnianej kładce, przez półkę, na dół po wiórach i z powrotem :D

Nie buduje sobie jeszcze gniazda, nie robi nawet zapasów ani nie chowa w policzkach - za to jak przysiądzie do miseczki tak skrzętnie zje orzeszek po ziarenku i każdy płatek kwiatka, który dostanie. Także myślę, że wszystko z czasem :)

Z zaskoczeniem stwierdziłam też, że już trzeciego dnia sama chętnie wchodziła mi na rękę i daleka jest od uciekania. Bardzo się cieszę, że ten mały przytulasek wylądował u mnie, a nie bóg wie gdzie.

 

Oczywiście mam dla was więcej zdjęć:

Shu, jej białe usteczka i niedźwiedzie łapy c:

https://drive.google.com/file/d/1ulqrALNm8xupsHlQRU5KTyzdpBiCDYCh/view?usp=sharing

https://drive.google.com/file/d/1Oi-lszuepAVHWVPuyOkRk9UoCbn15Vnj/view?usp=sharing

https://drive.google.com/file/d/1extdTYllOmP496hvYKcfhPXBVfxbzlMe/view?usp=sharing

W transporterku ten pierwszy dzień:

https://drive.google.com/file/d/1NRqdP-Fr49QV9X8MC56uuR4FBoG7Q9WX/view?usp=sharing

Z wczoraj:

https://drive.google.com/file/d/10xnAqkvbn9-wWFOMKfGhUgBOWPrc4mdl/view?usp=sharing

https://drive.google.com/file/d/1qZ14o5ubvyUZA_nJulweRZH-NkH8ZY0U/view?usp=sharing

Spider-chomik... :biggrin: Na szklanym stoliku. Próbowałam zrobić zdjęcia pupki dla weta, na wypadek gdyby się wierciła - ale okazało się to wyzwaniem nie do pokonania :D Bo jak już przycupnęła na chwilę to zakryła się bobem. Nie ma podglądania...

https://drive.google.com/file/d/15bW2FD03B-Gb8ZUlhlcyTsCGg7zWxuc4/view?usp=sharing

https://drive.google.com/file/d/1ZwyOvKvMukeafMgybf2xRfGo86qB1ZiD/view?usp=sharing

 

I Hann w całej swojej uroczości:

https://drive.google.com/file/d/1un9P4mSOBGAjiGgVVLvKkMJ7zEsxJ0tM/view?usp=sharing

https://drive.google.com/file/d/10zvOuP3OJ-c5wpugpoimqYdRRMyh30To/view?usp=sharing

Miesięcy przybyło, gramów też, lokum się zmieniło... A jednak nadal wszystko bez zmian, hahahha :D To jej popisowy numer. Coś zahałasuje, nura przez klatkę i za kuwetę, gdzie zastyga w bezruchu.

https://drive.google.com/file/d/1DjobGBOoSXqXjOTJmPuM1lC9N4YOf_S5/view?usp=sharing

https://drive.google.com/file/d/1Z_TbHIjj7c-M8vxR0yRWpgYDdpIAjVSO/view?usp=sharing

"Mama, miało być bez fot jak rujka :(" - Ale jak tu nie sfotografować takiego placka?

https://drive.google.com/file/d/1NX7U-8xF2C6QYblvRGW-SH5A4c3U6S-B/view?usp=sharing

https://drive.google.com/file/d/1_pzXENFfYudA5MwXmEJNnYn0qUpczcG8/view?usp=sharing

Tulimy się - ale z jakim fochem...

https://drive.google.com/file/d/1iAJrCANJ3XBP9WkgmsrifIzS5YgZH8YN/view?usp=sharing

Zdolności Szarej w napchaniu sobie worów tak bardzo, że nie da się chodzić, a pysk się nie zamyka są na szóstkę. :D A jeszcze jaki foch! Mała burzowa chmurka... Był już grumpy cat, to teraz czas na grumpy choma.

https://drive.google.com/file/d/1TiETAIwe6LS00Q54cZ3-cO8JOJDTAPSo/view?usp=sharing

https://drive.google.com/file/d/1z8IaxB50fT5XSJSVRQ-QsRoezFjeuYtJ/view?usp=sharing

I ostatnie - Hann w raju... Kurier ją obudził bezczelnie domofonem, naprychała się zawzięcie... A tu takie pyszności przyniesione!! Chyba było warto wstać o tej 11 ;)

https://drive.google.com/file/d/1pvOpz2A5JyouJoXiyPL1bFyYGE9_sO1U/view?usp=sharing

 

A więc taka nasza mała rodzinka.

A że serce jedynie rośnie, to... kto wie... Może i dla jakiej jeszcze bidy miejsce się znajdzie :)

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Super słodziaki :) Fotki z napchanymi puckami są super, chyba najsłodsze jakie można mieć.

A te hektary do buszowania! Zazdroszczę Detolfa, u nas nie ma na niego tyle miejsca :(
Chociaż osobiście dała bym troszkę więcej ściółki coby łobuzy mogły kopać a ja bym miała radochę z podglądania.

Shu wygląda jak siostra Pączusia. Takie same białe skarpetki i pędzelek na ogonku, ale pyszczek i figura troszkę inne, takie dziewczęce ^_^
Obie kobitki niczego sobie :)

Tak sobie myślę, może to "skrzeczenie" to takie zgrzytanie?
Mój zgrzyta namiętnie na melodie rechoczącej żabki na dobranoc, na dzień dobry, kiedy mu dobrze, czy wesoło, gdy się nudzi albo jak słyszy, że się obudziłam... chociaż wtedy to brzmi jakby narzekał "ile jeszcze będziesz Duża spać? miska pusta... karmy byś dała... albo smakołyka"... Wieczorami podobnie, gasze światło ale przeglądam coś na komórce a po paru minutach znowu słychać "rechot", brzmi wtedy bardziej jak by był zirytowany "ej Duża weź idź już spać, gaś to światło, odłóż magiczne pudełko i lulu... moja pora na zabawę... przy tych światłach nie mogę.. gasić mi je migiem".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Detolf na dwa chomiki to już niestety nie hektary... Jak rozwiązałaś problem pokrywy? Nie dałam rady klikać we wszystkie linki , więc może coś przegapiłam ;) 
Super, że ją zgarnęłaś, nie zdążyłam zobaczyć tego ogłoszenia na olx. 
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×