Skocz do zawartości
Aga.ta

Rozgrywanie brzucha - teraz łapek - PILNE

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

Chomiczek dzungarski / hybryda

~1,5 roku

- terrarium 

- sciolka konopno - lniana plus chustki 

- drewno zabezpieczone lakierem dla dzieci - nic wysokiego, brak możliwości upadku 

Chomis chorowity, często się leczylismy bo rozgryzal brzuszek. Tym razem rozgryl łapki - od soboty wieczór coś się zaczęło dziać, w nocy z niedzieli na poniedziałek miał już zapuchniete, wygryzione pazurki, krwawilo. Leczenie pon-piątek enroxil inj - dostaliśmy do domu dopyszcznie na 8 dni od zeszłego piątku jeszcze coś. Dziś rano sprzatalam i było na tyle ok że zaczęłam myśleć kiedy wróci do terrarium  ( od kiedy "coś " się zaczęło dziać jest w samli w chustkach). Wróciłam późnym wieczorem i łapka rozgryziona że nie wiadomo skąd się leje. Cały brzuch w krwi i cały bok. Nasza wet już poza miastem. Na ostrym dyżurze wet dostał rycorfa inj o ile dobrze wyczytałam. 

Rozgryzal się kilka min zanim zajrzałam (po ilości krwi)

Drzala mu ta część na nozka którą rozgryzl przy paznokciu.

W gabinecie tym 24h drzala łapka nad nozka tą 

Jest wkurzony. Moim zdaniem stracił dużo krwi. 

 

1. Czy ze względu na utratę krwi - dogrzewac ? Mam wrażenie że jest cieplejszy nawet niż zwykle ale wiem że inne ssaki się dogrzewa po wypadkach 

2. "Zwykłe " leczenie jak coś na brzuchu zrobił zazwyczaj trwało 5-6 dni i było dobrze. To trwało 5 i się upapralo po tygodniu od zakończenia - tylko do pysia dajemy, znaczy rano dziś dostał. 

3. Jakieś nowe pomysły ? 

Rak?

Martwica? 

Neurologiczne coś typu nadpobudliwość?  

 

/mieszkam w dość dużej dziurze - nie mam innego weta od gryzoni żeby z kimś jeszcze skonsultować, ten jest najlepszy. Nie wiem - ew wycinek gdzieś na badania?/ dopiero rano idziemy, teraz na tym dyżurze nic nowego nie wyszło. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dodam jeszcze 

- jak dojechaliśmy teraz na 24h lecznice (na oko do godziny od rozgryzienia) już się nie lało - nawet nie było wiadomo skąd to

Ja widzę że coś jest nie tak, ale wet który nie zna małego nie ma szans zobaczyć - teoretycznie zachowuje się ok 

- jak wróciliśmy zaczął grzebać i papierach i jeść  

 Nie potrafię foto wstawić 

 

Jeszcze jedno - bo tu mam mega rozbieżne info - wiem że cukier nie - ale woda z odrobiną glukozy (oczywiście do jutrzejszej wizyty u weta) tak czy nie??

 

Przepraszam za bałagan ale chciałam jak najszybciej bo może ktoś przed snem zajrzy jeszcze 

 
Cytuj

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sinlac itp. możesz podać, jeśli masz obawę, że trzeba od tej strony chomika wzmocnić. 

Nie znam takiego przypadku. Mam wrażenie, że wet nie znalazł przyczyny tych autoagresji... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Leczenie to typowo objawowe.. Nie powiem, moja wetka wyciągnęła mi trochę futer ze stanów beznadziejnych, ale ani neurologiem ani oknologiem dla gryzoni nie jest.. 

Sama wczoraj podała kontakt do ogonka - lecznicy z Warszawy gdzie są specjaliści do gryzoni. Dzwoniłam. Mają szpitalik i można na kilka dni przywieźć. Boję się upałów, boję się że jak łapki amputujemy (jedną albo dwie tylne) to dalej będzie tam kikutki obgryzal.Na pewno się postaram żeby objawy zaleczyc. Boję się że znowu jak wrócę do domu będzie się krew lala. I boję się przy takim osłabieniu go wiezc do wawy. Ponoć jak jest wolne to jakiś wet bierze do domu zwierzaka którego ktoś zostawił w szpitalu. 

Sinlac poszedł już wczoraj, bo bidulek ledwo leżał i nic nie chciał tknac. Dziś przed wetem coś sam poskubal. O glukozie myślałam wtedy ze względu na utratę krwi.. sinlac mam, witaminy, probotyk mamy dopyszcznie od weta. Dzis przed wyjsciem tak sie ozywil że jakby dostał kołowrotek to by latał. 

Widzę jak go osłabia wizyta u weta u nas, tym bardziej się boję jechać do Warszawy kilka godzin. 

Z wagi nie spadł, wczoraj w nocy był pierwszy kryzys co do jedzenia. Ani orzeszka ani maczniaka ani płatka grochu, znaczy nic z tego co uważa za przysmaki. 

Wieczorem będziemy włączać calmaid  (czy jakos tak), tak postanowiliśmy po konsultacji z Ogonkiem i naszą wet dziś. 

 

Coś można jeszcze? Mamy zioła więc teraz w papier dokładam te na uspokojenie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może chomik ma depresję? Zadzwoń do jakiegoś weterynarza od gryzoni, może coś ci podpowie. Dawaj mu zioła typu melisa, niech w pomieszczeniu w którym przebywa będzie cisza i odpowiednia temperatura (Niska temperatura powoduje u chomików stres).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym pojechała do Warszawy. Albo rozważyła eutanazję. Chomik cierpi i słabnie. I leczenie objawowe nie wystarczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zioła ma stale, dosypalam więcej melisy.. 

Właśnie z ogonka polecieli to uspokajające - od wczorajszego wieczora dajemy. Temperatura raczej zbyt wysoka teraz, tylko inne chomiczki, może i później, może i leniwiej niz zwykle, ale się pokazują w swoich mieszkaniach. I te dwa akurat niezbyt miłe i lekkie życie miały, wzięłam pogryzione od ludzi którzy razem trzy trzymali, a mimo to aż tak im temperatura nie szkodzi. 

Wczoraj sam coś chrupac zaczął, dziś ładnie podjadl i się ozywil - jakby miał kołowrotek to dałabym sobie palec uciąć że by biegał.. ten kryzys był okropny - też już się bałam że trzeba będzie pomóc mu odejść, ale na szczęście jest lepiej.. już nawet wizytówkę cmentarza dla zwierząt w okolicy wzięłam, paskudne uczucie. 

Chyba już wczoraj nawet podjadal więcej, bo kupki w standardowej konsystencji - spodziewałam się że po kaszce plus płyny z lekami będą bardziej rzadkie. 

Jak coś to Warszawa ? Czy np w Krakowie coś jest? Chodzi mi o lecznice ze szpitalikiem żeby wszystko na miejscu było, żeby nie trzeba bylo go nosić w upale kurzu i spalinach z miejsca w miejsce? 

Czytałam o chomiczku z jedną łapka amputowana, ktoś czytał o amputacji obu albo miał taki przypadek? Gdzieś jakiś artykuł wiarygodny..? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na fejsie znalezione, o szpitaliku nie wiem, ale myślę, że to dość realne:


KRAKÓW]
Karolina Urbańska <3
lekarz weterynarii, specjalista chorób zwierząt futerkowych

Przychodnia Salamandra
ul. Nowowiejska 3, Kraków

Godziny otwarcia
Poniedziałek - piątek: 8.00 - 20.00
Sobota: 9.00 - 14.00

Kontakt:
tel: 12 354 62 29
606 426 200

http://www.salamandra-vet.pl
FB: Przychodnia Weterynaryjna Salamandra Przemysław Baran

O amputacji dwóch łapek nie słyszałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×