Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Mały kolega wyzdrowiał całkowicie, humorek mu dopisuje a energia to wręcz rozpiera.

Pączusiowe włości nawiedził dziś dodatkowo huragan w postaci Dużej.
Jako, że jego wysokość niepewnie czuł się przy obecnie panującym wystroju i niechętnie wychodził na ziółko-zbiory, Duża przestawiła zabawki i domek do układu, przy którym jaśnie pan czuł się najlepiej. Oczywiście nie mogło zabraknąć ukochanych, zakopanych (nowych) tuneli, zakamarków i kryjówek oraz jakże cudownych krzaczorków oraz wieży widokowej z miską suszonek.
Efekt?
Pączuś zaczął korzystać z kółka w ciągu dnia, co jest niesamowite, bo z reguły robił to jedynie w nocy/późnym wieczorem, głównie po przygaszeniu świateł.
Dopuszczam możliwość, że wziął sobie do serduszka moje słowa o zwiększeniu ilości biegania w związku ze wzrostem wagi o prawie 2 gramy... kto wie...

Zacząłem też ćwiczyć chomiczą yogę... pozycja "ku jedzonku"

10frec5.jpg

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Yoga? Czyżby nowe hobby pączusia? ;)

Edytowane przez Pokerface

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na to wygląda :)
Miseczkowych pozycji jest coraz więcej: na jamniczka, na śpioszka/leniuszka, na kuleczkę.
Doszło szuranie miseczkami po drewnianym dachu, które to słysząc, zasypiająca Duża prawie zawału dostaje xD

Pączuś ma też nowy zestaw ćwiczeń.
Biega na kółku, zatrzumuje się w przysiadzie noskiem do widowni i robi stójkę.
Łapie za gałązkę drzewka, które "rośnie" obok, potrze ząbkami po niej chwilkę, wraca do przusiadu i biegnie dalej.
Co jakiś czas zeskakuje z kółeczka i obiega swoj tor przeszkód na plaży, wygląda przez szybkę sprawdzając, co tam słychać u dużej i powrót na kółko.
I potrafi tak szaleć ponad godzinę. Duża nie może się napatrzeć na swoją kluseczkę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zrobiło się ciepło, słoneczko grzeje, a mój Pączuś przeniósł sypialnię i spiżarkę do tuneli obok domku.
Domek jegomościa prosił się o mycie, tak więc skorzystaliśmy ze słoneczka oraz faktu, że kluska sama się dopraszała pójścia na wybieg i ów domek wymyliśmy a słoneczko nam go pięknie wysuszyło (mieliśmy 40 stopni na balkonie, o zgrozo).
Zanim jednak domek wysechł, jegomość stwierdził, że ma dosyć siedzenia na wybiegu i dobitnie domagał się powrotu na włości.
Królowi i władcy nie powinno się odmawiać, a skoro i tak woli obecnie tunele wpuściliśmy go na bez domkowe włości.
Reakcja była ciekawa...
Mały obwąchał miejsce, gdzie normalnie stoi domek, obszedł je na około i zaczął szukać zaginionej rezydencji uwzględniając namiętne kopanie - no bo kto tam wie? może Duża po prostu zakopała domek?
Niestety domku nie znalazł, olał tunele i poszedł do ulubionej kryjówki przy plaży podrzemać troszkę.
Radość po powrocie domku na miejsce była niesamowita.

Wieczorem przyłapałam kolegę na drzemaniu w drewnianym tunelu na dmoku z noskiem wystawionym na słoneczko i minką mówiącą jedno "tak mi dobrze, tak przyjemnie".
Wyglądał przesłodko. No i oczywiście po drzemce była wyżerka w tym samym tunelu.
Duża śmiała wyciągnąć magiczne pudełko i bez pytania robiła fotki... Normalnie zero prywatności!


212s9pc.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widać że pudełko zdjęciowe atakuje też Pączusia ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A Pączuś tym magicznym pudełkiem jest zafascynowany. Jak je widzi to włącza mu się tryb pana ciekawskiego.

A pokaż? Daj potuptać. Da się w tym może kopać? Hmmm.. całkiem spoko jako podstawka łazienkowa i to ogrzewana! Żeby tylko nie było takie śliskie... daj mi takie do domu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pączusiowe włości nawiedził tajfun w postaci Dużej.
Stara półeczka z korka, która w tajemniczych okolicznościach powolutku się pomniejszała i nabierała dziór została oddelegowana na emeryturę.
Za to zawitała do Pączysiowego terrarium nowiutka, wyczesana półeczka - tym razem drewniana oraz śliczna kryjówka na upalne dni - czerwony grzybek.
Małemu koledze przybyło dodatkowej przestrzeni z której widać, że jest mega zadowolony a grzybek okazał się toaletą!

Jak tylko sobie przypomnę, ile było kombinowania rok temu, żeby kolega miał toaletę i każdy pomysł był be... plastikowy pojemnik - stołówka, różne słoiczki - stołówka, pokój drzemki, łazienka itd... ale nie toaleta...
A tu proszę... normalnie magia... mały drzemał w kryjówce po jednej stronie półki, nagle leci przez całą półkę do grzybka, po chwili wychodzi a w środku widać mokry piasek.

No ale do brzegu!
Po ponad 3 godzinach zabawy Dużej, włości jego wysokości prezentują się tak :)

20qj6rm.jpg

I zadowolony jegomość w poszukiwaniu frykasów.

2myta1j.jpg

5p2885.jpg

 

Półeczka ma wymiary 98x25 cm, balustrada ma 4cm wysokości. Całość klejone Vicolem i polakierowane lakierem do zabawek.
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja klucha jest zadowolona:)
Całe popołudnie przedrzemał sobie na pięterku, raz w chałupce a raz w tunelu, no i były też pobudki na siusiu w grzybku - słuchać było takie szybkie tup tup tup ^_^

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od 6cm po 16cm, 6cm to najniższy punkt gdzie ściółka łączy się z piaskiem.
Wiem, że minimum to 13cm, ale niestety Pączuś jest leniuszkiem i nie uznaje samodzielnego kopania tuneli - korzysta tylko z tych gotowych :(
Do kopania mały nie da się namówić nawet pochowanymi orzeszkami - miał parę razy pół
terrarium z warstwą 20-25cm ściółki, w trakcie gruntownego czyszczenia po ponad 2 miesiącach orzeszki pochowane głębiej były wciąż na swoim miejscu. Warstwy sianko/ściółka lniana też były nietknięte.
Stąd taki układ w terrarium.
Moja kluska pochodzi chyba ze szlachty - docenia każdą dodaną kryjówkę, ale sam odmawia własnej twórczości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam po przerwie ;)
Lipiec minął nam spokojnie i leniwie.
Duża zrobiła psikusa i połączyła mi dżungarkową karmę z karmą dla karzełków.
Dzięki temu udało mi się zgubić 10 gram w przeciągu miesiąca, czułem się o wiele lepiej i chętniej biegałem po jej chałupie.

W sierpniu troszkę było niewesoło. Duża zauważyła, że nagle spadły mi 3 gramy i że zapchała mi się moja torba.
Zaraz władowała mnie do transporterka i pognała ze mną do lokalnego weta - polik odetkany.
Ale to nie koniec, bo waga dalej spadała a duża nie wiedziała, co jest nie tak, zauważyła że coraz mniej jem i jestem smutaśny.
Kolejna wizyta u weta, ząbki wydawały się ok, nic nie było widać - werdykt: pora jechać do szczecina!

Pojechaliśmy. Trzęsło i bujało... spacerek piechotką, prom, bus i taxa zaliczone - w sumie to wszystko przespałem.
Pani weterynarz mnie wymacała i stwierdziła, że mój gruczoł jest nie halo, dała antybiotyk. 
Potem o zgrozo! Zabrała z polików całe moje zapasy, a następnie oglądała moje poliki od środka takim dziwnym czymś z lampką.
Poliki były zdrowe i bez zastrzeżeń - sam bym jej powiedział jak bym umiał... [moje zapasy! buuuuuu :'( ] 
Czas na oglądanie ząbków w poszukiwaniu przyczyny mojego poszczenia - wszystko wydaje się ok.
Nie podobało im się, że się ślinię... Więc znowu mi ogląda ząbki - tym razem obraca mną i zerka pod różnymi kątami.
No i w końcu zauważyła - "Kolega ma wrastające górne siekacze! Dlatego nie je."
Szybka akcja, nożyczki, ciach, no i ząbki przycięte. Pozwolili mi wrócić do transporterka.

Strasznie mnie tak wymęczyli, nie mogłem się doczekać aż dojedziemy do domu - tym razem duża wybrała pociąg.
Jak tylko byłem spowrotem w domku to migiem opróżniłem miskę z karmą i wyzbierałem masę innych dobrych żeczy - Dużej ulżyło.
W nagrodę dostałem pyszną i zdrową kolbkę do gryzienia ^_^

 

Niestety okazało się, że Pączuś jakimś dziwnym trafem, nie wiadomo jak skrzywił sobie ząbki.
Nie ścierają się one prawidłowo i musimy je teraz podcinać, co dwa tygodnie.

 

Poniżej wrzucamy tajne nagranie szpiegowskie z Pączusiowej porannej toalety - bo na spotkanie z Dużą to trzeba się porządnie umyć i uczesać ;)

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze się chłopak trzyma :)
Ostatnio wymienił swój ukochany domek trixie leif na zwykłą norkę zrobioną w ziemi terraryjnej - szczęka mi opadła jak zobaczyłam, że wszystko łącznie z chusteczkami przenosi właśnie tam!
Wczoraj wpadł na pomysł, wyłudzenia świerzynek - powyciągał wszystkie świerzynki z miski i poukładał kawałek dalej. Położył łapki na jej brzegu a następnie smuto i błagalnie zerkał to do pustej michy to na mnie xD
Jaki był niezadowolony, że Duża się nie nabrała i nie ugięła.
Nazgrzytał na nią porządnie i poszedł spać kompletnie zakopując wejście do norki chusteczkami.
Od jakiegoś czasu mały namiętnie wcina pomidory i jest bardzo niezadowolony kiedy ich nie dostaje, więc kombinuje jak tu takiego pomidorka wyłudzić. Na szczęście można go przekupić gerberkiem/owockiem/orzeszkiem czy innym smaczkiem. ^_^

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...