Skocz do zawartości
Rättchen

Martwica ogonka

Rekomendowane odpowiedzi

 Moja chomiczka syryjska ma 1,5 roku i do tej pory trzymała się świetnie. W czwartek miała z jakiegoś powodu biegunkę, w piątek już powoli jej przechodziła. Wieczorem przemywałam jej brudne okolice wacikiem kosmetycznym nasączonym ciepłą wodą i zauważyłam, że wygryzła sobie małą, ale krwawiącą rankę na ogonku. Niestety, to był późny wieczór - koło 22 - a ja mieszkam w Niemczech w małej miejscowości, więc jedyne, co mogłam zrobić, to czekać do poniedziałku i przemyć ranę octeniseptem i dbać, żeby nie weszło zakażenie. Niestety weszło, ogonek cały czarny, martwica. "No nic" myślę, w poniedziałek weterynarz otwarty aż cztery godziny, to jak najszybciej do weterynarza. Babka patrzy, mówi "no nic nie zrobimy, organizm sam odrzuci za max. 2 tygodnie". Żadnych leków jej nie dała, co było dla mnie podejrzane - kiedyś miałam szczury, i weterynarze przy każdej okazji dawali coś na wzmocnienie, a tu przy zakażeniu totalnie nic? Ale była za późna godzina, więc nie było możliwości jechać do pobliskiego miasteczka, by zasięgnąć rady innego lekarza - wszystko pozamykane. Wczoraj stan się nie polepszał(no kto by przypuszczał...), miała prawie całkowicie zamknięte oczka, więc w panice i cała zapłakana chcę iść do weterynarza u mnie w mieście - taki wał, otwarte AŻ dwie godziny, od 10 do 12. A ja o 13 się obudziłam. Co drugi dzień ma otwarte jeszcze 16-18, ale nie spojrzałam, że tylko co drugi dzień. Więc zapłakana jadę taksówką do miejscowości "niedaleko", weterynarz zdziwiony, że przecież antybiotyk to mus w jej przypadku, dał mi strzykawkę i mam jej dawać 0,1ml antybiotyku dopyszczkowo raz dziennie. Wczoraj dałam, chyba jej zasmakował, bo nie protestowała po zasmakowaniu - generalnie miała małe problemy z chodzeniem, ale raczej po "wyboistych" przeszkodach - typu moje ręce, ale na płaskim chodziła prawie bez zarzutu. W nocy sobie piła, jadła, no generalnie duża nadzieja. Dziś się budzę, chomik nie śpi, myślę - nie czekam, daję antybiotyk. Biorę ją na ręce, jak ona piszczała, jak nigdy. Dałam jej lek, też nie narzekała. Puściłam ją na łóżko, żeby zobaczyć, czy chodzi i jak chodzi - masakra, wczoraj po nim śmigała(jak na chorego chomika), a dziś się co chwila przewraca. Gdy wzięłam ją na ręce, sprawdziłam, czy stawia łapkami opór na moje palce - stawia, i to całkiem solidnie. Nie wiem, co jest - czy to ból tak paraliżuje, czy może faktycznie jakieś inne problemy się dzieją. Nóżki i tyłek wyglądają dobrze, tylko ogonek jest zaatakowany martwicą. Nie wiem, czy mam czekać na najgorsze, czy ją uśpić, by się nie męczyła, czy może jutro antybiotyk zacznie działać i jej się poprawi. Nie jadę dziś do weta, bo cudotwórcą nie jest i nic więcej nie poradzi prawdopodobnie, a nie chcę jej narażać na dodatkowy stres. Chyba, że ktoś powie czego chcieć od weterynarza dodatkowo - to mogę pojechać, bo ja sama nic nie wiem już. 

Aktualnie lata po klatce z miejsca na miejsce, z kąta w kąt, często się wywraca, a jak się wywróci, ma problem wstać - i to duży. W nocy wiem, że jadła i piła, aktualnie tylko biega i trudno mi zauważyć, czy je. Spróbowałam jej dać banana, ale jest niechętna - ale wczoraj też była niechętna na banana, a potem i tak jadła, więc trudno mi stwierdzić cokolwiek na tej podstawie. Nie robi już zapasów - wcześniej jedzenie brała w policzki, a potem chowała; teraz po prostu jedzenie leży tam, gdzie je zostawimy, i jak chce to je. Na łóżku się nie pokłada, tylko mocno niezgrabnie chodzi i się potyka. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogon cudownie nie "odpadnie" - trzeba go amputować... Poszukaj sensownego lekarza który to zrobi jak i poda konkretne leki - antybiotyk, p/zapalny, p/bólowy. Nie ma cudów... :( Trzeba się spieszyć..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podrik, ale ona jest słaba i ma 1,5 roku, prawdopodobnie nie przeżyje amputacji. Obydwa weterynarze mówili, że samo odpadnie... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy to cokolwiek zmienia, że ma 1,5 roku? Starsze chomiki się operuje ;) Nie 'odpadnie samo', bo chomik to nie jaszczurka, a ogon to część kręgosłupa. Może natomist wdać się zakażenie które pójdzie dalej na kręgosłup i potem już  nie będzie co ratować..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mamy szansy dziś operować - w całej okolicy weterynarze pracują do 18, nie ma(chyba, że na drugim krańcu Niemiec) możliwości operacji, bo każdy weterynarz w okolicy mówi, że nie będą operować, bo nie ma szans na obudzenie się i lepiej zostawić ogonek, by odpadł - i tyle z rozmowy. Dzwoniliśmy do kliniki, która ma napisane wielkie "24h dziennie" - ale 24h tyczy się... recept. No to nieźle. WSZYSTKIE kliniki mają otwarte 10-12 i od czasu do czasu 16-18, co jest z tymi Niemcami nie tak? Właśnie mój facet poleciał do weterynarza, ktory jeszcze otwarty, spytać, czy Iskierka może liczyć na leki p/bólowe czy p/zapalne, albo chociaż cokolwiek na wzmocnienie, zobaczymy co wyjdzie - napiszę w edicie jak wróci. Nie chciałam jej nieść, jeśli babka powie, że nic nie zrobi, bo nie chcę niepotrzebnie męczyć chomika. Serce mi się kraja, kiedy widzę, jak ona się wywraca i sobie po prostu chodzi tu i tam..

 

EDIT: Babka mówi, że jest szansa na to, że ogon zostanie, ale powinien odpaść. Dała nam w strzykawce coś p/bólowego, mam dać jej na palcu jedną kropeleczkę; powinna zlizać, bo podobno jest smaczne. Nie chce operować, bo wtedy według niej chomik na pewno umrze. A problemy z chodzeniem ma z bólu. 

 

EDIT2: Próbowałam jej dać, ale chyba już nie ma nawet apetytu - to ma być raptem jedna mała kropelka, nie zlizywała, spróbowałam otrzeć o jej wargi i tyle, z myślą, że obliże je. Mam zamiar kupić jakiś gerberek bez cukru i ewentualnie na nim podać jutro - i łatwiej, i będę mieć pewność, że coś je, bo teraz jestem w kropce i w sumie nie wiem, czy straciła totalnie apetyt. Serce mi pęka...

Edytowane przez Rättchen

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tutaj jest kwestia tego, że to ma być mała dawka - jedna kropelka. Trudno mi byłoby dać jej wprost do pyszczka jedną kropelkę czymkolwiek, więc będę zmuszona dać z jakimś gerberkiem, bo inaczej nie da rady - no fizycznie się nie da. Już facet poleciał do apteki kupić małą strzykawkę, w której bym mogła ewentualnie jej podać na siłę gerberka - na wypadek, gdyby odmówiła totalnie jedzenia, no bo nie pozwole jej umrzeć z głodu. Do teraz co prawda jadła i piła, słyszałam chrupanie jeszcze rano, ale boję się, że to się szybko zmieni. W sensie, poprawcie mnie, jeśli się mylę - miałam doświadczenie ze szczurami, jeden miał raka i generalnie jedyne co mogłam, to strzykawką poić i karmić, bo odmawiał w jakikolwiek inny sposób, domyślam się, że w przypadku "chomik odmawia pożywienia" też tak można, tylko trzeba bardziej uważać, bo to jednak mniejsze stworzonko. 

 

EDIT: Swoją drogą, mógłby ktoś wytłumaczyć, dlaczego ona ciągle chodzi w kółko po klatce? Tak sobie przy ścianach chodzi w tę i we w tę. Jakby mnie ogon bolał, i był martwy, to raczej bym w miejscu leżała. Skąd takie zachowanie? 

Edytowane przez Rättchen

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo mi przykro, że lekarze tam mają takie podejście do tematu... tutaj by operowali na cito, bo zwierzę zwyczajnie cierpi a i to mu zagraża :(
Niestety to nie pierwsza taki historia zza zachodniej granicy jaką słucham - nie dość że opieka słaba, to euro kasują jak za zboże...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podrik, u mnie było tanio - pierwsza wizyta za zero, bo nic nie zrobiła, tylko "czekajcie aż odpadnie"(a w Polsce i za taką diagnozę "trzeba poczekać, nic nie pomogę" kiedyś musiałam zapłacić), potem wizyta u kolesia, który dał antybiotyk - 10€, gorzej z dojazdem taksówkami, 26€ w dwie strony, ale to akurat uroki zadupia. Dzisiaj 1€ za ten lek p/bólowy. Mieszkałam wcześniej w Łodzi i też weterynarze nie znali się często na szczurach(przez to zmarł mój jeden ogonek, bo nikt nie umiał postawić dobrej diagnozy na czas), ale przynajmniej się starali dawać coś na wzmocnienie i byli troszkę dłużej dostępni, niż dwie godziny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do jakiejś 22 sobie w kółko latała po klatce, w końcu poszła spać. Trochę po północy się obudziła i zaczęła piszczeć, co się ruszała, to piszczała - od razu oderwałam się od komputera i poszłam zobaczyć, co się dzieje. Jest fatalnie, czesto zastyga w bezruchu, a ja dostaję zawału. Nic nie jadła i nie piła, więc dałam trochę wody i gerberka strzykawką. Najlepsze jest to, że jej ogonek jest w lepszej kondycji - nie jest już opuchnięty w ogóle. Tylko co z tego, że antybiotyk działa, jeśli chomik może w każdej chwili przestać działać? Już nawet nie ucieka mi z rąk. Wczoraj po 5 minutach głaskania doszła do wniosku "wracam do klatki", teraz tylko leży i ciężko oddycha. Jakby tego było mało, mądry narzeczony nalał do miseczki za dużo wody i niezgrabny chomik się w niej wykąpał. Wzięlam na ręce, zrobiłam "worek" z dołu koszulki i ją tulam, żeby się przy okazji wysuszyła. 

 

3:12 w końcu zrezygnowała z leżenia na mnie i chciała wrócić do klatki, więc pozwoliłam - no skoro się wyrywa i chce do klatki, to taka jej wola, nie będę na siłę trzymała przy sobie, bo nie chcę niepotrzebnie stresować. I tak wykochałam ją po wsze czasy przez te trzy godziny. Jako, że chodzi przy ścianach, odsunęłam miskę z wodą bardziej na środek klatki, żeby przy okazji w niego nie wchodziła - i tak wchodzi, a poidełka nie mamy, żeby zamontować. Gdy chodzi, popiskuje - brzmi jak nienaoliwione zawiasy trochę, takie ciche tylko. 

Edytowane przez Rättchen

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:( biedny chomik...

Jaką masz miseczkę na wodę? W świeczniku na tealighta ciężko się wykąpać, może coś w tym kierunku?

Przy okazji ujęcie, jak podaję leki dopyszcznie. W dwie osoby jeszcze łatwiej dozować.

19441720_1356220847809957_30016547385002

19452921_1356220854476623_37832431724475

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam taką dość dużą, plastikową miskę, może znajdziemy mniejszy substytut. Chomik sobie śpi, antybiotyk ostatnio jej dalam wczoraj koło 14, więc dziś tez nie mogę szczególnie wcześniej dawać, myślałam, żeby dać jej spać i koło 13 dać. Zastanawiam się, czy jeśli nikt nie chce robić operacji... czy nie byłoby najlepiej ją uśpić? Według Was ogon nie odpadnie i będzie tylko gorzej, według weterynarzy odpadnie i będzie dobrze. Nie wiem, czy jest sens czekać na cud i męczyć zwierzaka, skoro nikt nie wykona operacji. Jakie są szanse, że z mojego chomika zrobi się jaszczurka, której martwy ogon zostanie przez organizm odrzucony? Skąd oni wzieli takie info, skoro tak być nie może? A może może? Nie wiem, czytam na jakimś forum, że ktoś przytrzasnął szczurkowi ogon, ten "usechł" i sam odpadł po jakimś czasie. Nie wiem, na ile to możliwe, na ile to wymysł autora, na ile cokolwiek, ja już też powoły siły tracę.

Edytowane przez Rättchen

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Strzykawka 1 ml to najlepsza opcja, inaczej ciężko o precyzję.
Dałabym koło 13.
Nie umiem Ci doradzić, ja znam tylko takie sytuacje, które dobrze się zakończyły dzięki interwencji chirurgicznej.
Eutanazja (dwuetapowa, w razie wu) to coś, o czym decyduję wspólnie z lekarzem, gdy pacjent nie rokuje, cierpi i jest ryzyko, że będąc w domu będzie konał w męczarniach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeju, ona jest taka chuda. Co można jej podać, żeby troche przytyła? I co ile dokarmiać? Póki co mam gerberka owocowego, bez cukru, ale nie wiem, czy on starczy, i co ile dawać - godzina, trzy? 

 

EDIT: Jest coraz, coraz to gorzej. Już w ogóle nie chodzi i się nie wyrywa. Leży i oddycha. Znalazłam, żeby karmić co 2-3h, ale nie wiem ile ml tego gerberka - dałam jej póki co z 1-1,5ml. Gdyby nie to, że od czasu do czasu próbuje się podrapać i widać ruchy klatki piersiowej podczas oddychania, możnaby uznać ją za martwą. 

Edytowane przez Rättchen

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmarła. Koło 23:45 wstałam, żeby dać jej jedzenie i trochę picia, położyłam się z nią w łóżku - ja, obok mnie narzeczony, a na mojej piersi chomik. 3 godziny wcześniej próbowała chodzić, więc myślałam, że może znowu ma siłę i będzie walczyć, ale koło północy już nie miała nawet siły jeść gerberka, którego wcześniej w sumie z chęcia pałaszowała. Położyliśmy się prawie że równo po północy, pół godziny tak leżeliśmy - głaskaliśmy ją, ona próbowała trochę myć pyszczek, ale nie miała siły w łapkach; przykryliśmy ją naszą kołdrą, jeśli miałoby jej być zimno z osłabienia. O koło 00:28 zauważyłam, że spowolnił jej się oddech, potem dostała  lekkich drgawek, a o 00:29/00:30 wyzionęła ducha - "ziewnęła", ale wiedziałam, że to nie jest zwykłe ziewnięcie, bo wcześniej też nie ziewała podczas choroby. Odłożyliśmy ją na noc do klatki, zaniesiemy do weterynarza i niech skremują, co więcej możemy zrobić? Nie wyprawimy jej pogrzebu przecież. Nie mogę patrzeć na te strzykawki, na opakowania po gerberku, klatkę, akcesoria... Wszystko mogłoby się potoczyć inaczej. Gdyby weterynarze byli w normalnych godzinach, gdyby tamta babka dała od razu antybiotyk, gdyby ktokolwiek się podjął operacji, możliwe, że nasza Iskierka by nadal żyła. A tak zmarła w wieku 1,5 roku. Wtulona we mnie, z moim kciukiem jako poduszką, słysząc moje serce i nasze głosy; otoczona miłością, przynajmniej tyle mogliśmy dla niej zrobić - być przy niej do samego końca. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Robiłaś co mogłaś! Bardzo mi przykro.

Wiele razy już pisałam i mówiłam - gdybym nie miała zaplecza w postaci naszej pani doktor, nie byłoby Domu Tymczasowego. Nie dałabym rady psychicznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...