Skocz do zawartości

Sens adopcji - argumenty i kontrargumenty


Rekomendowane odpowiedzi

Podobny temat gdzieś był ale szukałam szukałam i naprawdę nie mogę znaleźć. Jeśli dubluję treść - proszę o usunięcie albo przeniesienie.

 

Często gdy rozmawiamy z ludźmi na grupach gryzoniowych, pojawiają się po sto razy te same wątpliwości jeśli chodzi o sens adopcji i zakaz kupowania w zoologu. Mam pomysł by wypisywać tu takie często pojawiające się "perełki" wraz z odpowiedziami na nie. W miarę możliwości zwięźle, be wchodzenia w dyskusję. Niech to będzie taki temat do którego można taką osobę odesłać zamiast pisania tego samego x razy.

 

Jak widać po niedawnym wpisie pani szukającej roborka, niektórzy uważają że hasło nie kupuj - adoptuj to tylko durny slogan, nielogiczny do tego. My natomiast powtarzamy to hasło zupełnie bezrefleksyjnie rzekomo.

 

A więc zaczynam.

 

1) -"Ale mój zoolog ma dobre warunki, chomiki mają wypas i w ogóle, właściciele to miłośnicy zwierząt."

-Nie widzisz tego co się dzieje na zapleczu.

-Zoolog może mieć "dobre warunki" ale już rozmnażalnia z której bierze zwierzęta na pewno ich nie ma. Wiadomo to choćby po niskich cenach zwierząt - za kilka złotych nie da się zapewnić jakichkolwiek godnych warunków i jednocześnie na tym zarobić. A przypominam że zoolog i pseudohodowla to biznes który ma przynosić zyski a nie straty. "Dobre warunki" w zoologu to trochę sprawa nierealna szczególnie jeśli chodzi o małe gryzonie. Zapewniając dobre warunki zoolog byłby na minusie. 

 

2) -"A w czym te chomiki z zoologa są gorsze? One też powinny mieć dom."

- Nikt z nas nie uważa że chomiki z zoologa są gorsze. Jednak trzeba patrzeć na sprawę z szerszej perspektywy - jeśli kupimy chomika, wspieramy ten biznes, dokładamy cegiełkę do tego że będzie się dalej kręcił. Kupimy jednego - zoolog na jego miejsce zamówi kilka nowych, bo oczywiście nie każdy chomik z rozmnażalni dożyje bycia wystawionym na sprzedaż w sklepie (bo niedożywienie, bo wady genetyczne, bo choroby, bo zagryzanie się)

 

3) -"Po co mam adoptować skoro te chomiki z adopcji też pochodzą z zoologów?"

-(tu coś czego pani od roborka nie pojęła). TAK. Chomiki z adopcji pochodzą z zoologów lub od potomków chomików z zoologów - mają wady genetyczne, choroby itp itd. Kluczowa różnica natomiast jest taka że w tym wypadku MY nie dajemy zarobić zoologowi i nie wspieramy tego nieetycznego biznesu.

To chyba logiczne - ktoś kupił chomika w zoologu, teraz oddaje go do adopcji z jakichś powodów. My go adoptujemy - czyli zoolog na tym że my zyskujemy chomika nie zarabia. 

Natomiast jeśli ktoś kupił chomika w zoologu i teraz oddaje go do adopcji a my ignorujemy to i kupujemy swojego w zoologu to 1) dajemy zarobić zoologowi 2) tamten chomik zajmuje miejsce w Domu Tymczasowym a jak wiadomo Domy Tymczasowe są zawsze przepełnione.

 

4) "Ale mój zoolog nie bierze chomików z pseudo, właściciele mają sami swoją "domową hodowlę""

-Nie ma czegoś takiego jak "domowa hodowla". Każda niezarejestrowana hodowla to PSEUDOHODOWLA. Używamy takiego nazewnictwa żeby odróżnić takich rozmnażaczy amatorów od zarejestrowanych hodowców których mamy w Polsce kilku.

-Rozmnażacz amator nie zna genetyki gatunku - powołuje na świat zwierzęta skłonne do chorób, np nowotworów, z wadami genetycznymi jak np małoocze. NIE powinniśmy dać mu zarobić.

Edytowane przez Joanna Ch.
  • Upvote 2
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każda niezarejestrowana hodowla to PSEUDOHODOWLA.

 

To nie jest prawdą.

Opłacenie składki i nadanie numerku nie czyni hodowcą, natomiast nie posiadanie tego numerku tez nie czyni pseudohodowcą. Zarejestrować się może pierwszy lepszy Janusz z ulicy. I absolutnie nic nie musi wiedzieć, bo absolutnie nikt tego nie sprawdzi! W związkach są porejestrowani różni ludzie i znam takich co zrezygnowali z rejestracji bo byli obrzydzeni działaniami członków. Wielu typów z numerkami zasługuje na gorsze miana niż "pseudohodowca", a są hodowcy wręcz szczerozłoci - a nie rejestrowani nigdzie! Związki gryzoniowe powstały celem przede wszystkim organizacji wystaw i integracji hodowców, a nie celem kontroli i nadzoru. Dlatego nie należy się sugerować numerkami i popadać w euforie że ktoś go ma - ale zwracać uwagę na wiedzę, warunki, postępowanie, sposób prowadzenia hodowli - a do tego potrzebne jest minimum wiedzy lub zapytanie kogoś zaufanego kto ma na dany temat zielone pojęcie.

Hodowcę czyni wiedza i jego działania hodowlane, a nie zapłacenie kilku euro na rejestracje w związku.

Edytowane przez podrik
  • Upvote 2
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Świat nie funkcjonuje w czerni i bieli, ale w odcieniach szarości. To jest podejście mocno uproszczone (rzekłabym, że ZBYT). Ja polecam DOBRE hodowle, a nie rejestrowane lub nie :P


(Swoja droga powtarzanie hasełek bez krytyki nie wychodzi na dobre - widziałam w sieci g**burzę, gdzie dziewczynka nr 1 naskoczyła na dziewczynkę nr 2, "bo ona ma klatkę 40x60 a nie 60x40!" :P )

  • Upvote 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piszę jeszcze, by mnie nikt nie zrozumiał źle (choć i tak kupę osób zrozumie mnie źle).
Znam takich hodowców - numerkowych, zarejestrowanych w związkach - którzy sa takimi gnojami, że w ogole zwierzat nie powinni mieć - i dlatego nie powinno się doświadczać orgazmu jak tylko pojawi się pierwszy lepszy człowieczek który zapłacił pinionszka i ma numerka...
Po prostu chcę uczulić Was na to, że NUMEREK NIE ROBI Z CZŁOWIEKA HODOWCY. Można mieć numerek i być totalnym burakiem, a można go nie mieć i być super znawcą w temacie.

Taka dygresja - jeśli ja nie opłacę składki za następny rok w klubie i przestane mieć prawo posługiwania się numerkiem, to też nazwiecie mnie pseudohodowcą? :P

A teraz postaram się zilustrować o co mi chodzi.
 

  • Przypadek pierwszy; "hodowca" z numerkiem, zarejestrowany.

Pan "hodowca" hoduje kupę gatunków zwierząt. Interesują go wszelkiego rodzaju dziwactwa - więc ściąga myszy z polidaktylią (dodatkowe palce), chomiki Campbella hermafrodyty (obojnaki), syryjki z wadami genetycznymi - i zapamiętale je mnoży.. Ostatnio ściągnął też nagie chomiki.
Pan "hodowca" na każdej grupie atakuje osoby chcące chomika z rodowodem. Dlaczego? Bo on nie uznaje rodowodów! "Bo hodowca to nie sekretarka, a on jest dyslektykiem i pisanie tego go deprymuje". Jego zwierzęta nie mają imion. Nie mają nawet numerów! Nie ma jakiejkolwiek możliwości identyfikacji osobników. Inbreed? Haha ha ha....

  • Przypadek drugi; "hodowca" z numerkiem, zarejestrowany.

Pan "hodowca" hoduje myszy. Duuuuużo myszy. Myszy mieszkają w transporterach: 2cm ściółki, poidło pół litra (po kolorze widać, że na pewno codziennie wymieniane i myte, aha), garść karmy na ściółce - ale "hodowca" uparcie twierdzi, że to im wystarcza a wszyscy co mówią inaczej "g**no się znają". "Hodowca" ma 15 miotów na miesiąc. To znaczy jakoś około 150 młodych myszek każdego miesiąca. Socjalizacja? Kontakt? - Wątpię. Myszy idą w każde ręce. Nie tylko miłośników. Nie tylko w ręce prywatne. Co więcej - "hodowca" otwarcie przyznaje, że nie ogarnia genetyki ("haha"). Cóż... czy po produkcji ok. 1800 zwierząt rocznie przez kilka lat nie wypadałoby...?

  • Przypadek trzeci; hodowca bez numerka, niezarejestrowany.

Idealistka. Była w związku, ale odeszła z niego zniesmaczona po tym, jak klub próbuje wciągnąć ja w intrygę i po kryjomu rozmnażać chore zwierzeta. Nie chce wstąpić do kolejnego, bo po zastanowieniu stwierdza "a co to zmieni? czy zapłacenie składki czyni ze mnie hodowcę, czy moje czyny?". Jest szanowanym autorytetem w swojej dziedzinie, ma powalająca wiedzę odnośnie gatunku i fantastycznie dobiera zwierzęta. Dba o profilaktykę chorób, zleca sekcje zwłok i badania histopatologiczne. Tworzy własne mieszanki paszowe na wysokim poziomie. Pomaga zwierzetom i ludziom, którzy chcą zadbać o swoje zwierzeta. Przez osoby, które znają jej poczynania i miłość do zwierząt darzona uznaniem i szacunkiem.... przez przypadkowe osoby nazywana 'pseudohodowcą i oprawcą zwierząt'....

  • Przypadek czwarty; hodowca bez numerka, niezarejestrowany.

Hodowca jest lekarzem weterynarii specjalizującym się w leczeniu egzotyki. Jego zwierzęta maja fantastyczne warunki, jego wiedza nt. genetyki, rozrodu i zdrowia jest olbrzymia - i to na poziomie kilku gatunków. Osoba która całe życie poświeciła zwierzakom i skłonna jest do dalszych poświęceń w tym kierunku. Do rozrodu w jego hodowli dochodzi kilka razy w roku, zwierzęta rozchodzą się między bliższych i dalszych znajomych - bo pokazanie ich szerszemu gronu skutkuje nazywaniem 'pseudohodowcą i oprawcą zwierząt'....


....i dlatego na każdego hodowcę trzeba patrzeć krytycznie, zwracać uwagę na to co robi, czy jest szczery, czy pokazuje informacje nt. swojej hodowli, warunków, zwierząt, jak wypowiada się na tematy związane z genetyką, rozrodem, zdrowiem... Dzięki temu nawet laik może zauważyć różnicę. Zwłaszcza dużą uwagę trzeba położyć na hodowcę, który pojawia się w środowisku miłośników danego gatunku "znikąd". Sam numerek to za mało ;)

Natomiast na pewno hodowcą NIE JEST 'Pani z zoologicznego co mnoży na zapleczu' ani 'Pani Kasia, co bardzo kocha chomiczki i ma domowa hodowlę, bo chciała powiększyć rodzinkę jej super inteligentnych gryzoni' ani 'Pan Jurek, co zawsze ma samca i samice z zoologa, i od 15 lat strzela sobie miocik czy dwa dla własnej uciechy' - NIE(!!!).
Jak laik totalny powinien odróżnić pseudohodowcę od hodowcy? Hodowca jest z czystym sumieniem polecany przez znawców gatunku. Pseudohodowca NIE :P Tym co ich różni nie jest obecność rejestracji lub nie - ale WIEDZA i POSTĘPOWANIE :)

Edytowane przez podrik
  • Upvote 3
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...