Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Księżniczka Deidameia, w skrócie Dei.

Dei przyjechała do mnie na dom tymczasowy pod koniec lipca, pod przykrywką, jako Rowena.
Od początku nie było łatwo, mała miała problemy - jej poprzedni dom to była jakaś katastrofa, została odebrana przez Chomiczy Azyl, zdiagnozowana na ropomacicze, leczona antybiotykiem dopyszcznie, co ją zraziło do ludzi, ale co mus to mus, nie było wyboru.

 

a3e17b73bd03e19cmed.jpg

Dotarła do mnie pod koniec lipca, jako mały, przestraszony i dzikawy wypłoszek z zaleczonym ropomaciczem. Oswajanie szło tak wolno, że sama nie wierzyłam, że tak wolno może iść, nawet rujka nie sprawiała różnicy. Mała cały czas była pod kontrolą weterynaryjną, co było dobrą decyzją - ropomacicze bardzo szybko wróciło ze zdwojoną siłą, reagowaliśmy natychmiast wyciszeniem, a dalej sterylizacją.
Wszystko się udało - mała się wybudziła, ładnie się goiła, nie wariowała, nie interesowała się szwami. Jednym słowem była podręcznikowym przykładem na to, jak powinna wyglądać rekonwalescencja po sterylce.

ce7c2f0aba9ba804med.jpg
 

Mała jest już przeniesiona do akwarium 120x40, powoli urządzam jej Królestwo.

Co do charakteru... z wypłoszka , ciężką pracą, co wieczór, mała stała się bardzo sympatyczną chomiczką. Potrafi zasnąć na wybiegu koło mojej stopy, albo leżeć na dłoni na pleckach i numlać banana. Jest niesamowicie spokojna i przyjazna. Jedyny minus tego wszystkiego, że tylko dla mnie - każdą obcą osobę ofuka, okrzyczy i ucieknie, czy to weterynarz, czy ktoś z moich znajomych, czy nawet mój brat.

Jasnym jest więc, że adopcja byłaby tu trudnym wyzwaniem. Wszystko kumuluje fakt, że tylko jedna osoba przez 3 miesiące o maleńką pytała, a ja siedziałam i śliniłam się na jej ubarwienie (kocham goldeny, nic nowego).

Zrządzeniem losu i podszeptami znajomych, że może jednak? ... uświadomiłam sobie, że tak, jednak tak, długo się broniłam, ale poddałam się i bardzo dobrze. Niby to kilka dni od decyzji, a już wiem, że tak miało i musiało być - mojej Dei bym nie oddała, nie oszukujmy się :)

Teraz czemu Dei, Deidameia? Otóż, maleńka jest moją piętą Achillesową, raczej proste. Pierwotnie miała dostać imię Achilla, jednak nie pasowało mi ono do niej... otworzyłam moją ulubiona mitologię, przeczytałam odpowiedni mit, zaczęłam szukać dalszych powiązań i padło na Deidameię, żonę Achillesa. To było to.

I tak oto piękna Dei, z wieloma problemami zdrowotnymi, które stopniowo leczymy, zamieszkała w Chomiczej Dzielnicy na stałe!

1aa08c8ffaf59e99med.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Śliczna mordka :) Dużo zdrowia i samych przyjemnych chwil :)

pokaż akwarium - gdy już urządzisz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest bardzo podobna do mojej ukochanej Misi II, tylko jeszcze bardzo szczuplutka. Jak z apetytem u maleństwa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Śliczna kruszynka. Podobna do Bąbelka

Edytowane przez Motusa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest bardzo podobna do mojej ukochanej Misi II, tylko jeszcze bardzo szczuplutka. Jak z apetytem u maleństwa?

Je wszystko, pod warunkiem, że dostanie to z ręki. Łącznie z antybiotykiem dopyszcznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Antybiotyk też swoje robi, jak się skończy leczenie szybciej będzie przybierała na wadze. Nie pogniewam się, jak będzie więcej zdjęć w temacie :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz waży 112 gram, to maleństwo jest :) Jak zdjęcia da sobie zrobić, to podrzucę, wiadomo :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Urocza Dei :) cudownie, że tak się polubiłyście  :wub:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgodnie z obietnicami - pysiulek Dei się kłania :D

 

Problematycznie znów, walczymy ze strupami po zastrzykach, bo ktoś się za bardzo wyrywał... a one drapią, swędzą i bolą.

Niestety, ulżyć nie ma jak, trzeba czekać, aż same odpadną. To prawdziwe cierpienie...

f4209e89c55b630emed.jpg

 

7dc771747c8580c8med.jpg

 

a2fc0d391c6cf1d9med.jpg

 

ee48a0259596632cmed.jpg

Edytowane przez Akalene

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mała ma się dobrze, troszkę przytyła na zimę... no i dostała (jakże zaszczytny) tytuł Miss Zasikanego Kołowrotka :)


 


806b2b9d80de4d9bmed.jpg


Edytowane przez Akalene

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I tu się meldujemy. 124 gramy przykoksiło! A poza tym...

W życiu trzeba się trzymać. I nie puszczać. I mieć wartości... nawet, jeśli to ciastko xD
(nie byle ciastko, bo cudo z Chomiczej Oazy Nutki!)

"Zły palcu! Puść moje ciastko~"
17880230_1461036700627656_15633343152690
 

"Moje i foch!"

17814286_1461036683960991_66921460671350

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

×