Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Wiedziałam, że nastąpi u mnie dochomiczenie, przygotowywałam się do tego sumiennie, kompletowałam wyprawkę (z pomocą szybcior :wub: ), wczytywałam się w forum, ale... nie sądziłam, że dojdzie do tego tak nagle.

W planach miałam adopcję, tymczasem w ostatnią sobotę stałam się mamusią Lusi, kruszynki mieszkającej kilka domów dalej.

 

Przez przypadek zgadałam się w sklepie z sąsiadką, okazało się, ze ma od miesiąca chomika (nie wiedziała ani jakiego, ani w jakim wieku) - córka przyniosła  :angry:. Babka powiedziała, że ma go "serdecznie dosyć" bo hałasuje i "w ogóle nie poleca chomików". Zaprosiła mnie na kawę, ciekawa byłam stworzonka, więc weszłam. Jak zobaczyłam, że chomik mieszka na podłodze, w akwarium na oko 20x30cm, przykrytym ramką z siatką metalową, na której siedzi kociak, to zamarłam...  :( . Chomiś to dżungarek, nie mam pojęcia w jakim wieku, wydaje się malutki - jakieś 5cm. Z ochotą kobieta pozbyła się go i w ten sposób mam chominkę u siebie. Mały oszołomiony przestrzenią w nowej klatce, trochę dziki, ale chyba młody, więc zaczynam z nim pracować i mam nadzieję, że się oswoi. Dużo krzyku narobił w sobotę gdy przekładałam go z tego nieszczęsnego akwarium do transporterka, w nowej ogromnej klatce był przerażony, próbował ukryć się  w piasku :(. Dzisiaj wąchał moją dłoń, oparł na niej jedną łapkę, a potem bardzo powoli się oddalił. W nocy zrobił wyprawę po klatce, wciągnął do domku chusteczkę (którą wcześniej nosiłam pod koszulką ;) ). Liczę na to, że z każdym dniem będzie lepiej.

 Tak oto życie samo wepchnęło w moje ręce taką kruszynkę. Cieszę się, że wylądował u mnie, a nie w kocim pysku czy na śmietniku (tak, coś baba o tym wspominała  :mad:).
Mam mnóstwo wątpliwości... Liczę na Waszą pomoc.
Martwię się co z siuśkami, nie sprzątać na razie żeby go nie niepokoić, prawda?
Z głodu chyba nie umrze, co? Miseczkę ma pełną. Nie widzę żeby ubywało jedzenia jakoś drastycznie, ale w nocy słyszałam jak chrupał w domku dosyć długo, więc mniemam, że je...
Oto moja ukochana Lusia (szybki rzut oka podczas przekładania do transporterka - wygląda na dziewczynę ;)). Jest przesłodka, 100% cukru w cukrze!

2l9sdqd.jpg1jkm0g.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Drobiazg, rzeczywiście. Zważyłabym ją (wytarować wagę z jakimś zamykalnym pojemnikiem na żywność i złapać do pojemnika, jeśli jest jeszcze problem). Trzeba wiedzieć, czy nie należałoby jej podtuczyć.
Jeśli była miesiąc u sąsiadki, to myślę, że musi mieć co najmniej 7 tygodni (nie wyobrażam sobie, by młodszy to przetrwał).
Jeśli chodzi o siuśki - masz miejsce, które zostało wybrane na toaletę? W innym przypadku to walka z wiatrakami. Jak jest dużo ściółki, to na bieżąco ogarniam kółko i pięterka, a w ściółce szukam toalety i podmieniam ją punktowo sporadycznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

o jejku jaka piękność! super że uratowałaś biedaka :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:) Nie ma to jak dobre serce i zwyczajny rozum. O sercu nie wspominając.

 

Babsztylowi za głupie pomysły i za jeszcze głupsze zachowanie wielki MINUS!

 

A chomisiątko urocze. Mama nadzieję, że będzie się zdrowo chować. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Boże, nie mogę się na nią napatrzeć, szkoda, że nie da się wycałować i wyściskać ;).

Szybcior, nie mam takiej dokładnej wagi, nie zdążyłam kupić  :blush: . Zaraz czegoś poszukam i zamówię.
Co do tej sąsiadki - trudny przypadek. Współczuję każdemu zwierzakowi, który do niej trafia, a trochę już ich miała. Koty się gubią, psa przejechali na podjeździe pod garażem, drugi się utopił w stawku w ogrodzie, królik puszczony luzem w ogródku, zaginął... Jak usłyszałam, że ma chomika, zamarłam. Co tam dla niej taki mały chomiś. Szkoda gadać :(.

 

Przed chwilą kruszyna zrobiła rundkę po całej klatce :). Wzięła ode mnie z ręki małego ziołowego krakersa i nie uciekła z nim do domku, tylko jadła siedząc obok mojej dłoni  :wub: . Potem żwawo (a nie jak wcześniej w zwolnionym tempie) zbiegła na dół, do drugiej miski i tam jeszcze pochrupała trochę i popiła wodą przekąskę :). Generalnie, chyba się wyluzowuje :). Przeniosła się ze spaniem na dół - do większego domku, oby już tam została. Skorzystałam z okazji i ogarnęłam chatę na pięterku. Trochę zasikane było. To chyba nie jest dobre miejsce na kibelek, zważywszy na drewnianą półkę  <_< . Mam słoik z Ikea, jak myślicie, zainstalować go tam z odrobiną tej zasikanej ściółki zamiast małego domku (w sumie nie wiem po co go tam wstawiłam <_< )?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Możesz próbować ze słoikiem (z piaskiem, jak rozumiem), ale on będzie dość wysoki chyba. Domek na dół, półkę wyszorować i zabezpieczyć pokostem lnianym.
Na początek wystarczy kuchenna waga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...