Skocz do zawartości

NIEZNANA PRZYCZYNA PARALIŻU


Rekomendowane odpowiedzi

Proszę o pomoc! Dopiero o 18:00 idę do weta.Wiem, że był podobny temat... Rudy ma dokładnie 1 rok i 2 miesiące. Jest samczykiem, chomik dżungarski, mieszka w klatce z jednym pięterkiem, oczywiście sam. Podkreślam, że nie kręci się na kołowrotku. Karmię go karmą wieloziarnistą i od czasu do czasu jabłkiem (po jednym plasterku). Przedwczoraj z NIEZNANEGO powodu zaczął się koszmar. Rano wyjęłam go z klatki, a on ciągnął za sobą tylne łapki, gdy chodził. To chyba częściowy paraliż. Ma strasznie chude tylne łapki. Ostatnio lekko schudł, a dziś jest wyjątkowo nadpobudliwy. Stuka w drzwi klatki. Gdy go wyciągam zamiast się przytulić jak zawsze zaczyna chodzić po pokoju, a w zasadzie czołgać. Gdy wkładam go do klatki ta sytuacja się powtarza. Zmieniłam mu ściółkę na specjalny materiał, bo na ściółce było mu niewygodnie. Zablokowałam mu (od kiedy zauważyłam problemy) dostęp do góry. Do góry wchodził po rurze. Pod poidełko włożyłam mały podest, by sięgał do picia. Karmę przełożyłam do miski, do której ma łatwy dostęp. Nigdy nie miał takich problemów. Nie zauważam na łapkach żadnych złamań, uszkodzeń. Proszę, może mieliście taki problem, jest na to jakieś lekarstwo. Bardzo się do mojej mordusi przywiązałam, nie chcę go uśpić.

PRZED CHWILĄ ZAUWAŻYŁAM:

Przez sen jeśli leciutko pociągniesz łapki, on przyciąga je do siebie. Może jest jakaś szansa...

Edytowane przez Iguana1Igulec
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety, z takimi sprawami leci się od razu a nie dwa dni później... :( Chomik jest prawdopodobnie do uśpienia. Miałam kiedyś podobną sytuację z tym że to było kilkanaście kat temu - paraliż postępował, uśpiłam chomika żeby nie przedłużać jego cierpień.


Jeżeli dojdzie do uśpienia koniecznie poproś o narkozę wziewną przed właściwym zastrzykiem. Inaczej chomik dostanie na żywca zabijający zastrzyk w serce - widziałam to kiedyś, nie polecam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie zdążyłam odpisać Wam, bo tak się cieszę :) Mimo, że pan doktor powiedział, że może nie do końca mu przejść, to na szczęście choć częściowo pomoże. Może nie bedzie biegał szybko, ale niezbyt mu to przeszkadza, bo jest małym leniuszkiem :D. No cóż do czwartku chodzę z nim do weta na zastrzyki. Będę Was informować o jego postępach jeśli tylko chcecie. Jestem dobrej myśli :)
 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aha, czyli zadziałał czynnik zewnętrzny... No to pozostaje kurować malucha i albo pięterko zlikwidować albo dobrze zabezpieczyć barierką. Życzę maluszkowi powodzenia i szybkiego powrotu do zdrówka ;)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do pana Andrzeja Zawodnego. Ma gabinet przy Kłosowej 1 w Szczecinie. Najlepszy weterynarz (moim zdaniem). Jest szczery, ale ludzie odbierają to jako bycie niemiłym. 24 h na dobę się poświęca się dla milusińskich. :) Bardzo polecam.

Niestety przed chwilą ze starości zdechła moja druga kruszynka- Białusia. :( [*] Niestety 3 latka to już sędziwy wiek. Bidunia. :(

Edytowane przez Iguana1Igulec
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przykre, że Białusia odeszła, ale 3 latka to rzeczywiście ładny wiek. Trzymaj się. Co do zdrówka Rudego, to bardzo dobrze, że rdzeń kręgowy nie jest przerwany, miejmy nadzieję, że maluszek wróci do zdrówka. Trzymam kciuki - daj znać o postępach w leczeniu.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak narazie chcę, by wyzdrowiał do końca. Jest to dla mnie jasne, że nie będzie aż tak sprawny, ale chcę, by narazie nauczył się siadać i myć. Potem napiszę osobny temat, który udowodni, że właściciele powinni walczyć o kruszynki. No a jutro na kolejną serię zastrzyków. No niestety. Rudemu się to niezbyt podoba. Trzymajcie kciuki, że uda się mu wytrzymać. :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety Rudy źle się poczuł, przestał jeść i pić, nawet smakołyki. Trzeba go było uśpić. :( Dziś nie byłam w stanie iść, bo przez to straszliwie źle się czułam. Mama poszła za mnie. [*] :(

Mój kochany pysio :( Ale teraz mu lepiej. Nie chciałam przedłużać męczarni.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...