Skocz do zawartości

Anasheva

Czytelnicy
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralny

O Anasheva

  • Tytuł
    Nowy czytelnik

Dodatkowe informacje

  • Płeć
    Kobieta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Z dniem dzisiejszym podjęłam decyzję, żeby pozwolić Pysi odejść... W ostatnich dniach była już co raz słabsza, ale nadal jadła, piła, myła się... Dzisiaj nawet stanęła na swoich dwóch chwiejnych łapkach i spojrzała za mną w górę. Niestety 2 godziny później stan się pogorszył. Maleńka nie miała siły już by wstać. Okryłam ją kocykiem, dałam butelkę z ciepłą wodą, żeby było jej jeszcze cieplej. Leżała spokojnie. Wiedziałam, że "ten" czas właśnie nadszedł. Walczyliśmy ponad tydzień o życie i zdrowie - niestety nie udało się. Musiałam podjąć tą bardzo trudną decyzję o uśpieniu. O 18:05 serce Pysi zabiło po raz ostatni. Wiem, że była to dobra decyzja, ale nie zmienia to faktu, że w tym samym momencie moje serce rozpadło się na kawałki. Łzy lecą strumieniami, a ja nie mogę się uspokoić. :((( Wybaczcie, musiałam chociaż trochę się wygadać. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi przez ten ostatni czas. Śpij spokojnie moja kochana. Pysia...
  2. Najgorsze jest to, że jak zaczął sie problem z ropomaciczem to tak jakby pociągnął ze sobą całą resztę... Myślałam, że jak to choróbsko zwalczymy to będzie wszystko w porządku, jedno znikło - przyszło następne. Dzień po dniu. :(
  3. Byłam u weta. Pysia dostała lek rozkurczowy i lek przeciwzapalny. Ten guz to może być zmiana nowotworowa, ale na razie mam patrzeć czy nie rośnie. Co do ropomacicza, brzuch się znacznie zmniejszył, nadal daję leki, ale wydaję mi się (nie chcę tego mówić), że starość ją na prawdę dopadła... Cały czas nie opuszcza jej apetyt, ale dzisiaj jakby przysypiała podczas jedzonka. Na dodatek chodzenie zaczyna jej sprawiać problem. :( Okropnie się chwieje jak chodzi, jak siedzi jest w miarę ok.
  4. Do weterynarza idę w sobotę, pani miała podać jej po 7 dniach kolejny lek rozkurczowy. Nie spodziewałam się od razu nie wiadomo jakich efektów, ale mija 5 dzień a jest grubiutka jak była. :( Nadal ma apetyt, pije, nawet porzadki w klatce robiła. To samo powiedziała mi pani weterynarz, że choroba może wracać, ale mimo to chciałabym, żeby jej przeszło. Co by było dalej to już by czas pokazał. Operacyjne usunięcie owszem, chociaż zostałam poinformowana, że mogłaby ona tego nie przeżyć z racji wieku. :( No i ten koszt... :( Dzisiaj zauważyłam u mojej samiczki guza po lewej stronie na szyji. :(( Nie wiem kiedy się to pojawiło. Jest koloru skóry, okrągły i dosyć twardy. Czy to może być nowotwór? Pytam na razie tutaj, a zamiast jechać w sobotę pojadę jutro do weterynarza.
  5. Dziękuję. W weekend dostała łącznie 6 zastrzyków. A od poniedziałku daje jej raz dziennie lek rozpuszczony w wodzie, który podaję do pyszczka. Dzisiaj bedzie 3 dawka z 8. Czy na dzień dzisiejszy powinna być jakaś poprawa? Ropa widzę, że leci, ale brzuch jest tak duży jak był. :(
  6. Byłam u weterynarza i to niestety ropomacicze. :( A tego się obawiałam. Właśnie ja wydzieliny żadnej nie zauważyłam, nic a nic. Ale usg pokazało... Mała dostała antybiotyk, coś na rozkurczenie i witaminy. Teraz zmęczona śpi jak suseł.
  7. Też mam taką nadzieję. Aż nie zasnę dzisiaj. Czyli na chwilę obecną nie jestem w stanie jakoś jej pomóc? Jak na razie przemyłam jej ogonek letnim rumiankiem.
  8. 1. Chomik syryjski 2. Samiczka 3. 2 lata 4. Sama w klatce 5. Nie jest 6. Nie Witam, nie wiem co się dzieje z moją samiczką... Dzisiaj zeszła z platformy gdzie przeważnie przesiaduje i schodzi tylko do jedzenia, picia i zrobić siusiu. Zauważyłam, że zaczęła dziwnie chodzić, tak jakby szeroko na tylnich łapkach. Trochę się kiwała, myślałam, że to może z racji swojego wieku. Zaczęła się kłaść, przysypiać i to w kilku miejscach jakby nie mogła znaleźć sobie tego miejsca. Na platformę nawet nie spróbowała wejść. Dodatkowo zauważyłam, że liże się tam na dole i tupie łapkami. Przypomniało mi się że kilka dni temu chodziła często robić siusiu, jakby ją goniło. Na szczęście mocz normalny bez krwi itp. Je i pije też normalnie ale widzę, że czuje jakiś dyskomfort. Przeniosłam ją do akwarium, żeby nie musiała wspinać się po drabinkach, zwinęła się w kulkę i śpi jak na razie. Jak mogę teraz w domu jej pomóc? Do weterynarza zamierzam jutro pojechać ale to dopiero po południu jak chłopak wróci z pracy, bo niestety nie ma u mnie w mieście weterynarza od małych zwierząt. :( Martwię się. :(
×
×
  • Dodaj nową pozycję...