Skocz do zawartości

Carmelisa

Czytelnicy
  • Zawartość

    4
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralny

O Carmelisa

  • Urodziny 15.10.1992

Dodatkowe informacje

  • Płeć
    Kobieta
  • Miejscowość
    Gdynia
  • Gatunki chomików
    Dżungarek
  • Imiona chomików
    Miko
  1. Carmelisa

    Miko

    Nie sądziłam, że to stanie się tak szybko. Byłam pewna, że mam jeszcze przynajmniej rok wspólnego ślęczenia z Mikuniem. Byłam też pewna, że po powrocie z Pyrkonu, na którym siedziałam trzy dni, przeproszę was wszystkich, że rocznicę bytowania w towarzystwie Miko musiałam przesunąć o dwa dni. Tak się jednak nie stanie, bo wspólna rocznica zmieniła się w wielką rozpacz. Wlazłam z tobołami do domu o 21:30. Od razu poleciałam się przywitać z moją brygadą. Wlazłam najpierw do Miko i paputów, tak jakby coś mnie niesamowicie tknęło. No i zobaczyłam go, zupełnie skulonego siedzącego na półce z jedzeniem. Na początku myślałam, że tylko spał. Ale zmartwiła mnie jego reakcja na moje podejście do klatki, bo tylko niepewnie odwrócił łepek. Wyciągnęłam go na rękę, ledwo się ruszał. Ociężale, bez równowagi. Futerko całe zmierzwione, na ręku cień chomika z wywalonym, napęczniałym brzuszkiem. Już wtedy wiedziałam, że nawet jakbym władowała go w transporter i pojechała do całodobowej, to bym nie dojechała nawet. Trasa to 20 minut i niestety ... 20 minut zajęło mu też odejście za TM. Na początku myślałam, że damy radę. Że może to odwodnienie, albo znowu się przytkał ziarnem (obydwa raz nam się przydarzyły - niestety). Obawiam się jednak, że to była grubsza sprawa. W zasadzie nie wiem co się stało. Zlekceważyłam, albo nie zauważyłam tych drobnych sygnałów/symptomów, które teraz zbierają mi się w całość. Ze dwa dni przed Prykonem dostał ode mnie kolbę JR Farm. Kolba nie ruszona. Myślałam, że może nie jest głodny, albo po prostu bardziej się pokusi na jabłkową. Z dobre dwa tygodnie temu dostał proso senegalskie, do dziś nic nie skubnął. Jakieś 3 dni przed wyjazdem na Pyrkon dostał mącznika i ledwo go chwycił. Faktem jest, że ponad miesiąc ich nie jadł, bo nie mogłam dostać w sklepie i sądziłam, że "wyszedł z wprawy". Zresztą potem mu przytrzymałam i dał radę. Nie wiem co się stało. Ale jak go wzięłam na ręce, zobaczyłam w końcu jego pyszczek (do którego próbowałam zajrzeć przed Pyrkonem) i zobaczyłam przerośnięte zęby. I nie wiem, czy to skutek, czy przyczyna. Jestem na siebie wściekła, że niczego nie zauważyłam, że wszystkie te sygnały sobie jakoś tłumaczyłam. Gdyby istniał order najgorszego właściciela, najpewniej bym go sobie przyznała. Jestem tak strasznie na siebie wściekła i tak bardzo bezsilna. Najgorsze jest to, że pokochałam to małe zwierzątko całym serduchem i nie mogę przestać ryczeć, a ryczę jak bóbr. Spij moje małe serduszko Jeszcze nie wiem co dalej, czy będzie inny chomik. Może... ale teraz już na pewno z adopcji... Ale jeszcze nie teraz. Proszę o zamknięcie tematu.
  2. Carmelisa

    Miko

    Dokładnie! Uważam, że obudowa powinna być przezroczysta, by było widać te urocze małe łapki wyciągane w kosmos i przebierające z kosmiczną prędkością. Oczywiście, że nie. Dlatego jedyne mądre zdjęcia to przy jedzeniu, albo w kołowrotku. W zasadzie prawie wszystkie mądre zdjęcia są tak robione, bo inaczej tego zwierza nie usadzisz :lol: Haha, no dlatego mówię, że taki jakiś ten kołowrotek nie przygotowany do zajęć :D Kilka miesięcy temu wyglądał gorzej i co dwa tygodnie leciał do mycia, bo to sobie Miko ponanosił trot, a to zrobił z tego spiżarnio-sypialnie, a to jeszcze trzeba było to wszystko obsikać ...
  3. Carmelisa

    Miko

    Sielanka mikusiowska trwa dalej. Zwierzak dorósł już najwyraźniej do budowania tuneli. Od jakiś dwóch tygodni domek poszedł w odstawkę, bo stworzenie wynalazło nową profesję - budowniczy tuneli. Niestety kółko też poszło w odstawkę, więc Alex nie chodzi już taki zahipnotyzowany. Niemniej - zdjęcie malucha w kółku wciąż na topie. Tylko kołowrotek jakiś taki nieprzygotowany do tych zdjęć ; p A co do prosiaków - w piątek o 12:03 miną dwa tygodnie, odkąd ze mną są :D
  4. Carmelisa

    Miko

    Kawia domowa?Jaka znowu kawia? Chyba kawa... Hipopotamy, prosiaki i świnki? Kuzynki? Większe kuzynki. O co tu chodzi? Alex, mama mówi coś o jakiś prosiakach, wiesz może o co chodzi? Powiedziała, że musimy dobrze wypaść w czwartek, bo od tego zależy czy przyjadą jakieś moje większe kuzynki czy nie. A co do świnek. Chyba będą miały to samo upodobanie co Miko, który jest wyznawcą ogórkowym odkąd go mam. Przez ogórek trzęsie się nawet bardziej, niż wtedy, gdy pokazuje mu się cale pudełko mączników :D
  5. Carmelisa

    Miko

    Ja mam nadzieję, że zgłoszenie zostanie zaakceptowane, rozmowa przedadopcyjna przebiegnie pomyślnie, dom tymczasowy wyrazi zgodę i w domu pojawią się powiększone, gruchające wersje Miko :)
  6. Carmelisa

    Miko

    Janeczka i Honorka mnie kupiły, absolutnie :) Tj. wszystkie są przepiękne i jeśli okaże się, że panny już mają inną zainteresowaną osobę, to trudno i szukamy dalej.
  7. Carmelisa

    Miko

    Dziś pan chomik przestraszył mnie nie na żarty. W poniedziałek zamówiłam nową porcję suszków (wczoraj już były), jako że dom szykuje się na dwa prosiaki, której planuje zaadoptować z SPŚM, ale jeszcze nic w tej sprawie do nich nie pisałam, bo najpierw trzeba mieć w domu wyprawkę ; ) No ale wracając do naszego bohatera, z tej okazji dostał między innymi szuszone buraczki, za które daje się pokroić. No i wszystko pięknie i ładnie, ale dziś stwierdziłam, że trzeba dorzucić mu jednak trochę trotek do klatki, bo wydawało mi się ich trochę mało (z tydzień temu wszystko wyleciało do kosza, bo tak sobie od ładnych trzech miesięcy miał swoją ściółkę). Uznałam, że dorzucę mu aromatyczną pokrzywę, za którą też przepada, tak więc opuścił swoją norkę wygrzebaną w trotach i wylazł. Wylazł, a ja patrzę i oczom nie wierzę. Łapka cała czerwona. Pierwsza myśl - krew! Patrzę dalej, cały brzuszek czerwony. Wzięłam więc gagatka na dłoń, przyglądam mu się i nagle klepię się dłonią w czoło. Burak. Burak, a nie krew... Ale strachu się najadłam, już wystarczy mi jakaś dziwna blizna nad okiem, której nie wiedzieć kiedy się nabawił. Z nowym kolorkiem, to taki psikus specjalnie dla "mamki", co by nie uważała, że ten jej syn, to taki nudziarz znowu. Z innych hecy - pies jest przekonany że jest chomikiem. Wszelakie babki lancetowate, pokrzywy, buraczki, on też musi zjeść! W końcu naśladownictwo to dobra rzecz... Dalej nie zapomnę tych pięknych chwil, gdy dawałam królinie co wieczór porcję sianka, a ona brała połowę w zęby i leciała do psa... Taki, wielki i groźny... Wielki i groźny, a gdy wchodzi do pokoju, to chomik pierwszy przy klatce i go tam poddziobuje w nos.
  8. Carmelisa

    Chomiki ze Złotna

    Jeny, jaki chomiczy zwierzyniec! Przykro mi z powodu Pytliczki. Sama przechodziłam podobną historię za dzieciaka, gdy moja dżungarka chodziła z guzkiem w okolicy jajników :( A co do reszty, to są cudne. Szeregowa przypomina moją kochaną Syryjkę, którą nazwałam "Wstązią" - cykl pt. 9latka i chomik. Naprawdę, kropka, w kropeczkę Wstążeczka :) A Szczypta to naprawdę malutka kruszyneczka, ale za to jaka piękna :)
  9. Carmelisa

    Szlachcic

    Naprawdę piękna z niej syryjska dama :) A pomysł z mierzeniem prędkości jest świetny. Sama nie wiem, czy nie ukradnę pomysłu, bo widząc jak zasuwa, to aż się prosi :p
  10. Carmelisa

    Orzeszynka vel Lilencjuszek, mała torpeda :)

    Jeny, jakie malutkie kulistości :) Ma coś w tym swoim umaszczeniu, niby takie pospolite, a jej jakoś do pyszczka :)
  11. Carmelisa

    Cześć, jestem Adolf :)

    Jakie syryjskie cudeńko! A jakie ma piękne mieszkanie, apartament wręcz :) Najbardziej chwyta za serducho, na tych zdjęciach z ogóraskiem, gdy go tak przeuroczo wcina w niecodziennej pozie.
  12. Carmelisa

    Miko

    Obstawiam, że postąpiłby rzeczony stwór zgodnie ze słowami Tindomiel. W ogóle strasznie wszystkim dziękuję, że zrobił się taki odzew po tak długiej przerwie :)
  13. Carmelisa

    Miko

    Tak dawno mnie tu nie było, że nawet nie wiem jak mam się z owej sytuacji wytłumaczyć. Tj. wytłumaczenie jest jedno - magisterka i tradycyjnie kopytne. W zasadzie od rana do wieczora nie ma mnie w domu. Tyle co wpadnę by wyjść z piesełem. Dobrze, że Mikulec jest taki mały i "nie wymaga częstego kontaktu". Sensu, biorę go codziennie na łapki i puszczam po łóżku, albo sadzam na kolanach i pozwalam biegać po biurku. Ogółem nauczył się we wrześniu wchodzić na moją dłoń samodzielnie (w końcu, bo zwykle kończyło się to próbą sprawdzania, czy aby nie służymy do jedzenia...) i z tego tytułu czeka go więcej atrakcji. Początkowo urządziłam mu coś w rodzaju wybiegu na szafce, na której ustawiłam klatkę. Ma tam dodatkową miseczkę z piaskiem, czy też dodatkowe rurki od papieru. Przez ostatni miesiąc zapomniał nawet, że w swojej osobistej "kuwecie" ma Pucka, coby się móc kąpać i w klatce. W zasadzie wycwanił się na tyle, że czeka na moją dłoń, ochoczo na nią wskakuje i zeskakuje na szafkę (o zgrozo!). Żeby nie było, nauczył się też samodzielnie opuszczać klatkę, wspinać po klatce i jeszcze samodzielnie do niej wchodzić. Śpi najczęściej w kołowrotku, niestety tam też sika. Żadne próby nakłonienia go, by swoje potrzeby załatwiał w jakimś określonym miejscu, nie zdały egzaminu. W rezultacie kuper mamy żółty. W niewytłumaczalny sposób zniknął też chomiczy zapach. Podejrzewam, że faktycznie mógł znaczyć wtedy teren. No i nawet się nie pochwaliłam, że potwierdziły się moje przypuszczenia, jakoby stworek był samcem... Faktycznie nim jest i w zasadzie cudnie się dogadują z Alexem. Ale Łosiek to złoty pies. Moje Kapciorki (Paputy vel moje Nimfy) nie raz, nie dwa zlatują sobie na podłogę w celach czystego, rekreacyjnego spaceru. Ostatnio Hidanita prawie przeszła przez pysk Alexa. W sumie pieseł jest wtedy przerażony, ewentualnie znudzony. Zależy jak często się to zdarza. Nie pochwaliłam się też zamiarami w celu powiększenia mojego zwierzyńca. Od prawie roku, po głowie chodzą mi prosiaki. W zasadzie to kicają mi króle, które miałam od gimnazjum i uwielbiam te stworzenia (a już chyba najbardziej mój pieseł, z którym ostatnia królina, wzięta zresztą ze schroniska, robiła wszystko). Na królika/ki nie mogę sobie jednak obecnie pozwolić, ojciec jest po tracheotomi i wszelki lotne kłaczki, które mają tendencje do zbijania w kołtuny mogą być zabójcze. Z tego też powodu myślę sobie swobodnie o świnkach. Co chwila wpada mi w głowę - "Masz przecież już tyle zwierzaków, po co Ci kolejne?". To fakt, zwierzyniec jest ogromny - pieseł, hom-hom, dwa paputy, pięć ptaszników (w gwoli ścisłości - nigdy nie skarmię ich gryzoniem, przenigdy), dwie modliszki, a do tego karmówka; ale jednak czegoś tu brakuje... No ale, to moje luźne rozważania, liczenie kosztów (gdzie ostatnio wyszłam mocno na plusie) i ciągłe zastanawianie się, czy naprawdę nie zrażę się do świnek z jakiegoś tam powodu... Czyli standardowe rozważania. Zanim zabrałam się za Miko, też zresztą myślałam o tym - "Czy naprawdę chcę mieć chomika w domu?" - i była to naprawdę dobra decyzja. Poznać te zwierzaki na nowo, już nie oczyma dziecka, a odpowiedzialnej dorosłej osoby. Czasami łapie mnie tylko myśl, czy będę chciała poznawać je dalej, gdy Miko zachomikuje za Tęczowy Most, ale chyba jeszcze za wcześnie by o tym myśleć. Ale nie przynudzam już, oto gwiazda wieczoru! Gwiazda wieczoru? Ja? Stało się coś? Mącznikoman pospolity, bez obaw - zabrał sobie jednego i pudełko zabrałam. Czasami, zwłaszcza jak dawno ich nie wcinał, to się pcha do pudełka z oczętami maniaka. Swoją drogą, też macie jakiś problem z larwami? U mnie ostatnio szybko wysychają, robią się czarne, a pozostałe błyskawicznie wchodzą w stadium poczwarki. Wcześniej mączniki mogłam trzymać i dwa miesiące, a nic im nie było... Zresztą podobnie się dzieje ze świerszczami, to już drugie bananówki jakie zamówiłam, które padły w ciągu trzech tygodni (nie, nie dla Miko, dla pajunów i modlich).
  14. Carmelisa

    Lilka modelka

    Ale cudowna panienka :) Zdjęcia są przepiękne, daleko mi do nich :) Ziółka HP uwielbiam, przypomniałaś mi, że sama muszę dokonać ich zakupu :D
  15. Carmelisa

    Miko

    Szybci0r, dziękuję za rady :) Póki co młodego nie czuć. Przeglądałam listę żywieniową i jakoś tak nie zwróciłam uwagi, by któreś z podawanych składników powodowało silny zapach moczu. Może faktycznie znaczył teren? Poprzeglądam jeszcze tematy na forum, może ktoś miał podobny problem. Karo49, dziękuję :) Om, om, co je chom? Miko rozmyśla nad sensem chomiczego życia :D Z serii, czyszczenie w chomiczym wydaniu, jest czymś tak uroczym, że zbrodnią byłoby tego nie uwiecznić :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...