Skocz do zawartości

Vladimirska

Czytelnicy
  • Zawartość

    27
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralny

O Vladimirska

  • Tytuł
    Nowy czytelnik

Dodatkowe informacje

  • Płeć
    Kobieta
  1. Vladimirska

    narośl na grzbiecie

    pewnie się wybierzemy :) z tego co pamiętam wziewna. Po zabiegu wszystko było w porządku, ale po krótkim czasie chomika nie było z nami. Po śmierci rozmawialiśmy z weterynarzem, który przyznał, że to się może zdarzyć - jak u ludzi, narkoza nie jest obojętna z tym że u chomików jej dobór jest jeszcze trudniejszy. Tym bardziej, że to był cały zabieg chirurgiczny (chomik spędził pół dnia w klinice), a nie krótki głupi jaś, żeby pobrać np. wymaz (to też z jednym przechodziliśmy). Najbardziej przykre było to, że w sumie tej narośli nie trzeba było usuwać (nie była żadną zmianą chorobową czy nowotworową), a wszystko było na wszelki wypadek....
  2. Dzień dobry, mam wątpliwość i może użytkownicy forum mają więcej doświadczenia Chomik dżungarski, 1.5 roku, już jakiś czas temu przy głaskaniu zauważyłam, że chomik na na grzbiecie takiego dzynksa (celowo dzynks, bo to taka cienka wypustka ze skóry) - jest na skórze (przesuwa się z nią), jest koloru skóry, skóra dookoła nie jest zaczerwieniona, chomika nie boli jak go dotykam po tym miejscu, nie drapie się tam specjalnie i co ważne, tego dzynksa nie rozdrapuje, sierść nie wypada ani się nie przerzedza. Nie wygląda na guzka, bardziej taka narośl ze skóry, której spod futra nie widać. Poza tym stan w normie - jest ciekawy świata, śpi tyle co zwykle, nocą szaleje na kółeczku, robi podkopki i gniazda, je słusznie. Czy chomiki mogą mieć takiego dzynksa naturalnie (trochę jak ludzie, takie trochę znamię), czy też to powód do niepokoju? Trudno nawet powiedzieć od kiedy on tam jest, bo tak jak napisałam go nie widać. Nie chcę narażać chomika na stres i niepotrzebny zabieg, tym bardziej, że już kiedyś narośl u chomika profilaktycznie - żeby nie rozdrapał - wycinaliśmy (podobny wiek, ale narośl była w innym kolorze i widoczna, okazała się niegroźna, a narkoza tak osłabiła chomika, że po dwóch tygodniach go pożegnaliśmy:()
  3. Nie tak ta sobota miała wyglądać. Petra, ponaddwuletni chomik niespodziewanie udał się za Tęczowy Most dołączając tam do całej bandy chomików i szukając tego, któremu spuszczała cięgi, kiedy ją kupowaliśmy - pamiętliwa bestia, pewnie nie zapomniała o nierozwiązanym sporze ;) jeszcze w nocy szalała na kółeczku, rano przeszła kontrolę brzuszka (czyściutki, wspaniała Petra) i wyżebrała tonę jedzenia, jak to miała w zwyczaju - wiadomo, żebrane smakuje najlepiej, nawet jak miseczki pełne. A przed 18 zasnęła na zawsze. Jak to miała w zwyczaju, nie robiąc zbytnich problemów i pierwszy raz nie absorbując nas swoją obecnością. A wydawała się po wyczyszczeniu futerka w dziupli na pięterku po prostu zbierać siły na wieczorne dokazywanie. Była dzielnym, wesołym rozrabiaką spędzającą z nami każdą możliwą chwilę (tzw. chomik uczestniczący - śpię, ale z pyszczkiem na zewnątrz). Chomik o licznych przydomkach - Nadchomik, Bazyliowa Królowa, Petrykowski Mistrz Polski. To miały być Twoje trzecie święta z nami i bardzo nam Ciebie brakuje....
  4. Dzisiaj w nocy za tęczowy most przeszedł dzielny chomik Piotrek (dokładnie Piotr II). Walczył do samego końca toczony licznymi chorobami, pokonawszy jeszcze przed śmiercią zapalenie płuc. Piotrek był rozważnym i jednocześnie szalonym chomikiem, podróżnikiem i jedzeniowym naciągaczem. Długo uczyliśmy się siebie nawzajem, ale w końcu udało mu się pokochać nas tak jak my pokochaliśmy od razu jego. Jego upór i przebiegłość przejdą do historii, podobnie jak jego wielkie serce i nie mniejszy lęk wysokości. Był zwierzątkiem wymagającym, które jednak na koniec odwdzięczyło się wspaniałym uczuciem, którego nie zapomnimy do końca życia. Podobnie jak samego Piotraska....
  5. Walczył dzielnie, ale o 3:30 w nocy zwinął się w kłębuszek i odszedł...
  6. Śpieszę donieść jak nam poszło/idzie leczenie - zapalenia płuc się pozbyliśmy właściwie bezproblemowo z jednym małym kryzysem, ale wpadliśmy z deszczu pod rynnę. Wczoraj po powrocie od veta Chomiczas zaszył się na noc w domku i "zatkał się odchodami" (okazało się że ma też problemy gastryczne, które właśnie mieliśmy zacząć leczyć). Zanim to odkryliśmy był już w stanie bardzo ciężkim. Fru do veta, oczyszczenie tyłka i trzy zastrzyki (antybiotyk, uśmierzający ból i jakiś chyba rozkurczowy). Żyjemy jak na szpilkach, bo rokowania są ostrożne, Chomiczek jeszcze jest bardzo słaby - śpi na przemian z jedzeniem (w ilościach hurtowych) i wypróżnianiem też w ilościach hurtowych (co jakiś czas wycieramy mu tyłeczek, żeby nic się nie przylepiało). Trochę nim telepie i porusza się bardzo wolno. Jak przeżyje noc to jutro znowu do veta.
  7. jutro mamy wizytę, zapytam o tego guza. A może być tak, żeby z guzem brzuch malał i rósł? Bo wczoraj już był na tyle zgrabny, że nawet mieliśmy odstawić espumisan, dzisiaj trochę gorzej przed espumisanem, potem mniejszy. I czy guz mógłby się ukryć przed lekarskim macankiem? Bo zanim był osłuchany to go dokładnie wymacano...
  8. jesteśmy po wizycie - jest poprawa, wygląda coraz lepiej, oko otwarte, trochę jeszcze świszczy w płucach, ale niedużo.... zuch chłopak! (oczywiście zastrzyki cały czas na tapecie)
  9. probiotyk jest konieczny nawet jak antybiotyk na razie jest w zastrzykach? miał powiększony brzuszek - po badaniu (uciskanie zniósł dzielnie, może dlatego że był osłabiony, a może dlatego że z niewiadomych nam powodów bardzo lubi swojego veta i poddaje się wszelkim zabiegom bez protestów) Pani vet stwierdziła, że brzuszek rozdęty od problemów z oddychaniem, ale espumisan nie zaszkodzi, a jakby dodatkowo doszły wzdęcia to się ich pozbędzie....
  10. Wczoraj trafiliśmy z naszym zwierzem do veta - nie mógł otworzyć oczka w pełni (miał takie przymrużone) oraz duży brzuszek. Nie kichał i nie wydawał dźwięków, ale był osowiały. Apetyt mu dopisywał. Po badaniu i osłuchaniu okazało się, że ma zapalenie płuc z czym powiązane są kłopoty z oczkiem i rozdęty brzuszek (bo trudności z oddychaniem). Od razu dostał dwa zastrzyki w dupkę, kropelki do oczu, witaminę C i espumisan w kropelkach. Lekarstwa podajemy, a on dzielnie to znosi (choć oczywiście walczymy kto kogo przechytrzy z tym podawaniem witaminy i espumisanu) - dzisiaj znowu do veta na zastrzyk. Apetyt ma (łącznie z tym, że stał rano na tylnych łapkach i obgryzał kolbę), podobnie z pragnieniem - pił wodę i nawet wszedł po to na pięterko klatki. Wygląda lepiej (choć wczoraj też nie wyglądał superźle), choć rokowania są ostrożne. Chomiczek ma rok i osiem miesięcy. Jak wynika z opisu, jesteśmy pod stała kontrolą veta, ale i tak chcę zapytać, na co jeszcze musimy zwracać uwagę, o co dbać, co kontrolować. I czy macie doświadczenia z chomiczym zapaleniem płuc?
  11. Vladimirska

    Spuchnieta łapa

    Może spróbuj w lecznicy na Brynowskiej w Katowicach u dr Krysy - mnie wyciągała mojego chomika z tarapatów łapkowych i ma fajne podejście do zwierząt (mój już na ostatnie kontrole wychodził sam z domku, stawał na dachu i pokazywał łapki, żeby nie trzeba go było gonić i wyjmować;)) - tylko zawsze jest do Pani Doktor spooora kolejka :)
  12. Hej, zastanawia mnie jedna rzecz - od jakiegoś czasu mój chomik pakuje jedzenie głównie do jednego polika - do drugiego trochę też, ale zdecydowanie mniej. Do obu potrafi włożyć i z obu wyjąć. Jak ostatnio postanowiłam z nim pojechać do veta to jak na złość wywalił wszystko z obu polików i zaczął pakować równomiernie. Ale teraz wrócić do dawnych preferencji i jeden jest zdecydowanie większy po buszowaniu w misce (i czasem jak wychodzi z domku tez). Powód do zmartwień, czy chomiki tak mają?
  13. teraz jest na takich bawełnianych strzępkach - miał ranę na łapce i żadna inna ściółka nie wchodziła w grę... dostaje antybiotyk - Baytril, który chyba także działa na problemy układu oddechowego - dodam, że Zwierz jest tak samo żywotny jak wcześniej i je sporo (czyli jak wcześniej) ....
  14. mam pytanie dotyczące dźwięków wydawanych przez chomika - nasze Zwierzątko od dwóch dni prycha (jakby miało czkawkę) przy jedzeniu (choć nie zawsze) - zauważyliśmy to wczoraj. Chomik jest pod stałą obserwacją veta, bo się ostatnio pochorował i bierze lekarstwo na infekcję skóry (na łapkach i przy pyszczku, bo oczywiście to rozniósł) - byliśmy w piątek u lekarza, jesteśmy znowu umówieni na środę (a bywamy tam dosyć często, bo miał kłopoty z tymi łapkami). Infekcja ładnie się goi, chomik je za dwóch - czy takie prychanie może wynikać z leczenia?
  15. I ponoć może być dla chomików bardzo bolesne - powiedziała Pani doktor i w tym momencie Mała postanowiła przebiec rundę honorową po klatce, żeby pokazać, że dla niej nie (i pewnie w domyśle - nie chcę więcej zastrzyków). ;)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...