Skocz do zawartości

Fere-Bastet

Czytelnicy
  • Zawartość

    179
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

20 Neutralny

O Fere-Bastet

  • Tytuł
    Forumowicz
  • Urodziny 5 Listopad

Dodatkowe informacje

  • Płeć
    Kobieta
  • Miejscowość
    Toruń
  1. No dokładnie. :) Wczoraj koleżanka przesłała mi linka do.... seminarium obi w Toruniu! Już wysłałyśmy zgłoszenie, zaliczka wpłacona, czekamy tylko na e-mail, czy na pewno wszystko doszło i czy jesteśmy na liście. :) Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to będzie nasze pierwsze seminarium. :D
  2. O, witam Sherlockiankę! Świnka ma cudne imię, tylko zdjęć mi tu brakuje. ;)
  3. Powiem wam, że Helga chyba nie lubi Helgi 2. Ostatnio leżała sobie na łóżku i gdy nagle Helga się na nią rzuciła, to ledwo ją od niej odciągnęłam. Znaczy... Helgę od Helgi 2. :D To zakręcone... XD W każdym razie.... oby Helga dwa nie została rozszarpana na drobne kawałki...
  4. Dziękuje wszystkim za miłe słowa. Po Greguchu nie planuję żadnego następcy, trzeba zająć się chorą Helą. Ewentualnie zastanowię się nad prowadzeniem dt. :)
  5. Sesja robiona w święta. :) Hela razem z... Helą. :D Facebook zjadł jakość. [*]
  6. A masz z tą czarną "nakładką" (czy jak to inaczej nazwać)? Jeśli tak, to wtedy wszystko co chomik naniesie do kołowrotka nie chce z niego wypaść i robi się efekt totolotka. ;)
  7. Długo nas tu nie było. Hela odkąd miała dwa ataki na raz teraz nic nie ma. To było w październiku, a potem dostała wyższą dawkę tabletek, choć nadal są u dolnej granicy. Coraz lepiej idzie nam dostawanie. Hela powoli kuma, że ma dupkę dostawiać, a nie tylko barki. :P Przydało by się seminarium, no ale niestety. W listopadzie koło Torunia było, ale nie mogłam brać udziału. I raczej w najbliższych latach nie wezmę. :/ No i myślimy nad sterylizacją...
  8. Odkopałam zdjęcia z 30. listopada i grudnia: Greg był strasznym bałaganiarzem: Ale i dostojnym chomikiem: A jakiś czas temu spał nawet tak:
  9. http://forum.e-chomik.pl/topic/14254-gregory-100313-010115/ Proszę o zamknięcie tematu. :(
  10. Odszedł godzinę temu... :( Już po południu zachowywał się dziwnie, przeczuwałam że tak będzie. Że to dzisiaj. Weterynarz mówił, że nie dożyje mikołajek, a co dopiero świąt i końca roku. Guz rozrastał się strasznie szybko. Ale jednak, minęły mikołajki, minęły święta i wczoraj - nowy rok. Greguch walczył dzielnie z chorobą. Chciałabym zrobić tu takie małe przypomnienie z naszego wspólnie spędzonego czasu: Otóż Nala odeszła 10.03.13, a kilka godzin później zawitał do nas Greg. Najpierw mieszkał w klatce Rody Trio, później zbudowałam mu kartonowy raj, Greguch był przez bardzo długi czas chomikiem "pandą": Po pół roku nadal miał tę przeklętą farbę: Jeszcze wcześniej, po kilku miesiącach od przyjazdu Gregucha do naszego domu, doczekaliśmy się terrarium. Niestety, ale zdjęcia całego terrarium zaginęły, mam tylko urywki: A potem mieliśmy pierwsze prawdziwe pięterko i normalne "budowle": Nabieraliśmy wagi: Wyglądaliśmy przesłodko: Mieliśmy dziwne kryjówki: I byliśmy plackami: Nieudane sesje, kiedy Greguch uciekał lub się odwracał: Gościliśmy kolegów: I spaliśmy przytuleni do kolby: Sesję z Colette: I mieliśmy nowe hobby, lizanie szyby godzinami: A także prowadziliśmy "wysypiska chusteczek": Ale w końcu nadeszła choroba. Zapalenie gruczołu brzusznego. Był zabieg, były szwy. I nagle cały świat jakby się zawalił. Greg ma guza, nie można go operować. Nie dożyje 6-ego grudnia. Rozpłakałam się w gabinecie... Greg po tygodniu sam wyciągnął szwy. Wszystko się goi, antybiotyk działa. Skończyliśmy podawanie antybiotyku, wszystko się zagoiło, ale guz rośnie. Aż do dzisiaj, już nie będzie rósł... Jako iż zrobiłam z tego temat wspominkowy, wstawię później filmik z maluchem i zdjęcia z przed kilku dni, których nie miałam czasu obrobić. Żegnaj Greguch, byłeś taki kochany, dzięki tobie mogłam się uśmiechać nawet po dołującym dniu. Na ręce musiałam cię brać w rękawicach, bo straszliwie gryzłeś, ale nie przeszkadzało mi to. I tak cię kochałam. Przykro mi, że nie mogłam zrobić dla ciebie nic więcej. Żegnaj maleństwo. :(
  11. Fere-Bastet

    Leijonas GOBI :)

    Oh jak mnie tu długo nie było! Gobi, trzymaj się i dużo zdrówka w nowym roku. :)
  12. Maluch dzielnie się trzyma, ale wyszedł z domku i leży obok miseczek. Przed chwilą się przemieścił troszkę bliżej, ale wcześniej główkę "przymilił" do miseczki z wodą. Oddycha normalnie, jak zawsze, szybciótko. Siedzę koło niego i cały czas czuwam. Zobaczymy co będzie dalej.
  13. Chyba coraz gorzej z nami... :C Greguch przed chwilą wyszedł, ale ledwo chodzi... Oczka przymyka i zasypia w różnych miejscach... EDIT: Greguch waży 56 g, a kiedy ważyłam go chwilę przed tym, jak wykryto guza waga wynosiła 43 chyba. Na pewno 40 i coś, ale nie jestem pewba ile dokładnie. Zapewne schudł, ale guz chyba aż tyle waży. A tymczasem Greguch poszedł spać. Czeka mnie dziś wieczór siedzenia i ciągłego doglądania nad nim. A tymczasem muszę wyjść na godzinę, mam nadzieję, że sobie poradzi
  14. Taaaki brzusio duży. Ale oczka nadal zachwycają. <3
  15. Wszyscy już o nas zapomnieli, a z brzuszkiem coraz gorzej... Teraz Greg wygląda, jakby był w ciąży. Boczki ma coraz większe. Jednak nadal nie traci humoru: w Wigilię posprzątałam mu i poukładałam ładnie chusteczki. Po kilku godzinach już był taki syf, że szkoda gadać. Oczywiście najlepsze chusteczki są na "podłodze", czyli jako ściółka, a nie te, co leżą w kuli i można je łatwiej wyrwać i to większe kawałki. Logika chomika jak zwykle podupada. :D Chomiczy wampir atakuje! Chytrusek myśli, że go nie widzę... :ph34r: Na ostatnich zdjęciach widać, że się brzuchol po świętach na boki rozrósł. EDIT: Zapomniałam wspomnieć, że już od dawna nie mamy szwów. Maluch dzielnie sam je wyjął, nie potrzeba było jechać do weterynarza. :) A tymczasem zabieram się za następny filmik z przebiegu choroby.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...